
Brzmi może i groźnie, ale takie mamy czasy. Kilka lat temu skończył się długi okres korzystania z pokojowej dywidendy i nadszedł czas szybkiego podniesienia zdolności obronnych. Z perspektywy finansowej oznacza to wzrost wydatków. GUS 1 czerwca opublikował kwartalne wyniki PKB za I kw tego roku. GUS w standardowym komunikacie prezentuje dane w dość mocno zagregowanych pozycjach, więc i z wnioskami należy być ostrożnym.
Temat inwestycji i popytu gospodarstw domowych był już podejmowany przez komentatorów, więc tym razem sobie odpuszczę. Warto skupić się na pewnej ciekawostce, którą widać od kilku kwartałów w spożyciu publicznym. Wzrost wydatków na obronność zaczyna być widoczny, po stronie wytwarzania, w sekcji Administracja publiczna i obrona narodowa; Obowiązkowe zabezpieczenia społeczne; Edukacja; Opieka zdrowotna i pomoc społeczna. Po stronie popytu, w spożyciu publicznym. Jak wspomniałem, to mocno zagregowane pozycje.
W I kw 2026 r. osiągnęliśmy przyzwoite tempo wzrostu, 3,5% w porównaniu z I kw poprzedniego roku. W ujęciu rocznym (rok kroczący), odnotowaliśmy 3,7% r/r. Jednym z czynników, który wyraźnie zwiększył swój udział w ‘nakręcaniu’ PKB jest spożycie publiczne. W latach 2010-2023 w rachunku wpływu na wzrost realnego PKB spożycie publiczne osiągnęło średnio 0,5 pp (przy średnim realnym wzroście PKB 3,5%). Natomiast od 2024 do I kw 2026 spożycie publiczne sięgnęło (wg formuły wskazanej wyżej) średnio 1,3 pp. Obronność to nie jedyny cel wydatków publicznych, więc powstrzymam się od szacowania ile z podanego 1,3 przypada na ten dział właśnie. Zapewne będzie okazja do tego wrócić.
W najbliższych latach będziemy mogli obserwować jak zbrojenia wpływają na finanse publiczne, PKB i nakłady inwestycyjne. W przypadku dwóch pierwszych kategorii wydatki na obronność już widać. W przypadku trzeciej (inwestycje) trochę jeszcze przyjdzie nam poczekać.






