
Publikacja przez GUS ostatecznych danych dla sektora finansów publicznych (SFP) stała się okazją do wyrażenia zaniepokojenia przez ekonomistów sytuacją SFP. Formalnie państwo działa i ma się względnie dobrze. Zagraniczne instytucje parające się oceną kondycji makroekonomicznej państw, z jednej strony zwracają uwagę, że Polska wchodzi na niebezpieczną ścieżkę w obszarze finansów publicznych (znaczny deficyt SFP, dość dynamicznie rosnące zadłużenie). Z drugiej strony zaś, zdaje się panować dość powszechne przekonanie, ze opanujemy sytuacją w ciągu najbliższych kilku, kilkunastu lat. Na rynku złotego i polskich obligacji nie ma śladów paniki i obaw o przyszłość finansów publicznych. To przejaw ogromnego zaufania, którego nie można zmarnować.
Dosłownie w trzy lata (2022-2025) podnieśliśmy wydatki SFP z 43% do 51% przy wzroście wpływów z 40% do 43,6% PKB. Dług publiczny wzrósł w tym czasie z 48,8% do 59,7% PKB i będzie rósł dalej. Nie stać na życie z takim rozmachem. Albo podnosimy analogicznie wpływy budżetowe (czyli podatki itd.) o czym nie chcemy słyszeć, albo ograniczamy wydatki. Wspomniane instytucje zagraniczne sugerują zwiększenie wpływów podatkowych (w tym rozwinięcie palety podatków majątkowych).
Nie ma co ukrywać, że głównym problemem jest wprowadzenie przed kilku laty dość rozdętych wydatków socjalnych o wątpliwej skuteczności i kontynuowanie tego procederu.
Przy obecnej skali narastania problemu dość ryzykowne jest szukanie ratunku w tempie wzrostu gospodarczego (PKB to mianownik m.in. ułamka wskaźnika: dług/PKB). Do tej pory można było odczekać kilka lat i przy tempie PKB powyżej 3,0-3,5% wskaźniki (w tym zadłużenie) poprawiały się same. Niestety, utrzymanie takiego tempa wzrostu nie jest ani gwarantowane ani dane raz na zawsze. Po drugie, zaczynamy odnotowywać zbyt duże deficyty finansów publicznych rok po roku.
Daleki jestem od obwiniania za wszystko polityków. Dobrze by było, żeby i obywatele przestali odwracać głowę i przestali udawać, że ich to nie dotyczy. Do pewnego stopnia (i na pewnym etapie rozwoju) można uzasadnić potrzebę funkcjonowania w warunkach deficytu finansów publicznych. Nie jest to na pewno jednak deficyt w rozmiarze odnotowanym w 2025 r., czyli 7,3%.
#finansepubliczne






