Za nami comiesięczne spotkanie Rady Polityki Pieniężnej i konferencja prasowa prezesa NBP. Konferencje to mieszanka prezentacji działań RPP i prywatnych poglądów makroekonomicznych szefa NBP. Jedną z ciekawostek są poglądy prezesa NBP dot. RPP. A.Glapiński skrytykował 15 stycznia nadmierną liczebność RPP. Zasugerował by członkowie RPP byli pracownikami NBP i by byli to członkowie zarządu NBP. Kilka zdań wymagałoby od prezesa doprecyzowania, ale zostawmy to. Z prezesem NBP mogę się zgodzić co do liczebności RPP, ale i tu różnią nas zapewne intencje lub uzasadnienie. Temat RPP warto pociągnąć skoro go podrzucono.
RPP jest moim zdaniem faktycznie dość liczna. To łącznie 10 osób. Prezes NBP + 9 osób wybranych przez sejm, senat i prezydenta (każdy po 3). Obserwując przez lata głosowania członków RPP, nie potrafiłbym udowodnić, że 10-ciu członków pozwala wypracować lepszą decyzją niż np. 7-miu). Warto to przemyśleć, bo wynagrodzenia członków RPP są znaczne. W 2025 r. to 42,2 tys. m-cznie. Członkowie RPP mogą m.in. pracować naukowo i dydaktycznie oraz nie mają obowiązku stałego przebywania w miejscu pracy. Wg relacji medialnych jest to mniejsze kilka dni w m-cu.
Warto utrzymać niezależność RPP od NBP, by władze NBP miały jak najbardziej ograniczony wpływ na decyzje o stopie procentowej. Potrafię sobie wprawdzie wyobrazić rezygnację z RPP i podejmowanie decyzji tylko przez zarząd NBP, ale po doświadczeniach ze stylem zarządzania jaki prezentuje A.Glapiński i przy jego poglądach, ten pomysł wydaje się kiepski.
Warto wrócić do pomysłu o przesuniętych względem siebie kadencjach członków RPP. To zmniejszy ryzyko wyboru pełnego grona członków RPP przez jedną ekipę polityczną. To wniosek po doświadczeniach z członkami RPP wybieranymi przez poprzednią koalicję. O ile większość to ekonomiści, to nietrudno było i jest zauważyć dość silny związek z poprzednią władzą, małe zróżnicowanie poglądów i zaskakujące podobieństwo w głosowaniach.
Chyba powinniśmy zaostrzyć lub doprecyzować kryteria naboru do RPP. Np. uzupełnić wybór o opinie/decyzje inne niż tylko polityków (przedstawiciele uczelni ekonomicznych?). To powinno utrudnić nominowanie do RPP osób, w przypadku których trudno znaleźć uzasadnienie merytoryczne. Nie ukrywam, że nawiązuje tu m.in. do grudniowej nominacji prezydenta Nawrockiego.
Nieco dyskusji i wątpliwości budzi zakres obowiązków i uprawnień RPP. Dotyczy to zarówno roli w działaniach dot. polityki pieniężnej jak i oceny działania NBP oraz relacji NBP-RPP. Po doświadczeniach z ostatnich niemal 10 lat rozważyłbym raczej wzrost roli RPP. I nie chodzi tu tylko o dyskusję, kto i w jakim stopniu powinien decydować o interwencyjnym skupie papierów wartościowych (temat sprzed 4 czy 5 lat).
Powyższy zestaw refleksji to raczej temat do rozważań akademickich. Modyfikacja zapisów Konstytucji RP i innych aktów prawnej regulujących działanie RPP, przy obecnym układzie politycznym raczej nie wchodzi w rachubę.








