Struktura PKB cz2

Analizując PKB poprzez strukturę popytu, należy zaznaczyć że wskazanych relacji nie można traktować jako świętości. W poszczególnych okresach koniunktury wartości te ulegają zmianom. Ponadto analiza krajów należących obecnie do UE wskazuje, że wskaźniki struktury zależą również od stopnia rozwoju gospodarczego, przyjętego modelu gospodarczego i stopnia otwarcia gospodarki, mierzonego przykładowo jako obroty handlu zagranicznego w relacji do PKB. Niebagatelne znaczenie ma również wielkość kraju w rozumieniu jego rozmiarów ekonomicznych. Piszę o tym dlatego, że posługuję się wskaźnikami struktury. Jeżeli więc jakiś kraj ma stale nadwyżkę handlową, to w jego strukturze PKB saldo wymiany zagranicznej poprzez swój udział zmniejsza udział konsumpcji czy inwestycji. Wskazane wyżej specyfiki gospodarek, powodują na przykład zmniejszy udział konsumpcji nawet o klika procent. Podobnie zresztą jest ze strukturą wytwarzania PKB. Szczególnie mniejsze kraje mogą mieć strukturę wytwarzania znacznie odbiegającą od przeciętnej. Tutaj znaczenie mogą mieć również szczególne uwarunkowania
makroekonomiczne lub geograficzne.

Warto o tym przypomnieć, gdyż w przypadku Polski również mieliśmy do czynienia ze zmianami struktury nie będącymi pochodnymi zmian popytu czy inwestycji. Tak było m.in. z saldem obrotów zagranicznych. W 2000 r. deficyt obrotów sięgnął aż 6%. Automatycznie o taką wartość łącznie zawyżony był udział pozostałych elementów. Pewną polską ciekawostką był udział przyrostu rzeczowych środków obrotowych w 2004 r. Wstąpienie do UE spowodowało tak znaczny przyrost rzeczowych środków obrotowych, że wpłynęło to dość istotnie na przejściowe przyspieszenie wzrostu gospodarczego w 2004 r. Wartość tego elementu w strukturze PKB skoczyła z 0,5% w 2003 do 2% 2004 r.

Jednak jedno spojrzenie na wskazany wykres wystarczy, by stwierdzić że spożycie indywidualne i nakłady brutto na środki trwałe ulegały znacznym wahaniom. To ostatnia kwestia, ale chyba najistotniejsza, jaką chciałem omówić zanim skomentuję strukturę obecnego wzrostu gospodarczego. Dla uzupełnienia wykresu podam, że spożycie indywidualne w 1990 r. stanowiło 48% PKB, a inwestycje niemal 21%. Wysoka zmienność udziału inwestycji i spożycia indywidualnego przez ostatnie kilkanaście lat, to w istocie rzeczy poszukiwanie przez polską gospodarkę swojego naturalnego udziału poszczególnych składników w PKB. Znaczna zmienność – szczególnie w pierwszych latach 90-tych – to naturalna konsekwencja błyskawicznego przejścia z gospodarki socjalistycznej na wolnorynkową. Niemniej jednak zmiana i jej wyjątkowa dynamika miały poważne konsekwencje dla gospodarki w kilku kolejnych latach. Na to nałożyła się dobra koniunktura gospodarcza, która w części miała charakter ekstensywny. Rozumiem przez to wzrost oparty na prostym uzupełnianiu wieloletnich braków rynkowych i zerwanie starych więzów kooperacyjnych, które miały niewiele wspólnego z racjonalną gospodarką.

Roczny wzrost gospodarczy w latach 1995-97 wyniósł średnio niemal 7%, napędzany w większości przyrostem spożycia indywidualnego. Trudno się wobec tego dziwić, że w tym samym okresie tempo realnego wzrostu inwestycji ponad dwukrotnie przekraczało tempo wzrostu gospodarczego. Każdy podmiot widząc rozpędzoną gospodarkę inwestował na potęgę. Sprzyjał temu również wzrost eksportu. Efekt widać na wykresie. W 1999 r. udział spożycia indywidualnego przekroczył 62%, a inwestycji 24%. Najważniejszy problem leżał może nie tyle w udziale spożycia indywidualnego, co w dynamice jego zmian. To doprowadziło do pewnej bezwładności w reakcji gospodarki. W latach 1992-2000 r. udział spożycia indywidualnego w przyroście PKB stanowił średnio aż 64,5%. Doprowadziło to do pewnego przekroczenia wskaźników struktury. Ale jak wspomniałem, nie to było najważniejszym problemem. Korzystna koniunktura spowodowała rozkręcenie popytu na dobra inwestycyjne. Ich udział w przyroście PKB w latach 1996-2000 stanowił średnio 28%.. Można więc powiedzieć, że do jeszcze silniejszego wypaczenia doszło w przypadku inwestycji. W efekcie udział inwestycji w latach 1998-2000 utrzymywał się na poziomie 24% (!). Należy również zauważyć, że oprócz samego faktu zwiększającego się udziału inwestycji, problemem była nieraz ich zasadność.

Po kilkunastu latach przemian i dość znacznych wahań udziału inwestycji, można powiedzieć że w ostatnich 2-3 latach gospodarka polska osiągnęła swój optymalny poziom udziału spożycia zbiorowego i inwestycji. Albo, przynajmniej, gospodarka bliska jest jego osiągnięcia. Nie chcę przez to powiedzieć, że gospodarka szukała tego poziomu tak długo, bo można by to odebrać jako sugestie że byliśmy zdestabilizowanym ekonomicznie krajem. W okresie pierwszych kilkunastu lat od chwili rozpoczęcia przemian pojawiały się w gospodarce krajowej i zagranicznej czynniki, które utrudniały osiągnięcie i ustabilizowanie się prawidłowej struktury popytowej PKB. A zaznaczyć trzeba, że gospodarka polska już od początku przemian mimo wszystko dążyła do osiągnięcia prawidłowej relacji spożycia i inwestycji.  Pisząc w swoich opracowaniach o satysfakcjonującym i stabilnym wzroście gospodarczym, tak naprawdę pisałem o osiągnięciu przez gospodarkę względnie zrównoważonych i stabilnych relacji struktury wytwarzania i konsumpcji PKB. Powracając na chwilę do pracowania Centrum A.Smitha, które pozwoliłem sobie skomentować kilka miesięcy temu, również brakowało mi w nim chociaż kilku zdań komentarza na ten temat.

Po tym obszernym wstępie warto przyjrzeć się strukturze wytwarzania i wykorzystaniu PKB jak kształtuje się w ostatnich kilkunastu kwartałach. Załączone wykresy przedstawiają przyrost nominalny poszczególnych składników PKB. Wydaje mi się, że taka forma prezentacji najlepiej pokazuje co napędza polska gospodarkę.

W bieżącej dekadzie jednym z motorów wzrostu gospodarczego jest wzrost eksportu, który powodował poprawę salda wymiany zagranicznej. Udział tej pozycji w początkowej fazie  wzrostu gospodarczego w 2003 r. sięgał blisko 20%. W 2004 r. udział tej pozycji we wzroście PKB zasadniczo zmalał, a to dlatego że saldo wymiany zaczęło się przejściowo pogarszać w 2004 r. (przyczyną nie była wymiana towarowa). Kolejna poprawa salda wymiany handlowej przypadła na 2005 r. i przedłużyła się na I kw bieżącego roku. W II połowie ubiegłego roku udział tej pozycji przejściowo sięgnął 30%, a średnia kwartalna udziału w przyroście PKB wyniosła  ok. 21%. Na wykresie widać jednak, że udział tej pozycji powoli spada. W najbliższych kwartałach nominalny i procentowy udział tej pozycji powinien kontynuować spadek. To będzie naturalna konsekwencja spodziewanego przez większość ekonomistów powolnego wzrostu deficytu obrotów bieżących.

Marek Żeliński, lipiec 2006

O marekzelinski

Marek Żeliński. Ekonomista z wykształcenia. Zawodowo związany jestem z sektorem bankowym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gospodarka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.