Expose premiera,PO łagodnieje cz1.

Wysłuchałem expose nowego premiera i nie będę ukrywał, że jestem rozczarowany. Jak na dawnego liberała – bo po expose nie wiem czy premier jest nim nadal – premier nieco przesadził z troskę o wszystko i wszystkich. Jedną z pozytywnych cech liberalnych polityków i ekonomistów jest brutalne przypominanie, że państwo może finansować to na co są pieniądze, a i to za każdym razem należy sobie odpowiadać na pytanie o efektywność społeczno-gospodarczą obecności państwa w gospodarce, czy konieczność obecności w ogóle w poszczególnych obszarach życia. Premier przemawiał trzy godziny i w tym czasie można się było pokusić o nieco więcej danych czy konkretnych informacji. Premier złożył sporo deklaracji i wyraził swoje niemal oburzenie w ocenie dotychczasowych osiągnięć poprzedników. W wielu liczbach można to było okrasić liczbami, ale w expose przeważały raczej słowa wyrażające emocje. Nie zgadzam się z premierem że pod względem jakości jego expose nie było gorsze od expose poprzedników. To nie jest argument. Jeżeli ktoś tuż przed końcem kampanii obiecuje wszystkim szczęście i dobrobyt, to w ciągu trzech godzin można było zarysować drogę dojścia do tego. Premier sam decydował jak wykorzysta czas przemówienia. Pierwsze  pół godziny premier zmarnował na prezentowanie mentalnych różnic pomiędzy nowym a poprzednim rządem.

Przy mojej sporej sympatii dla Donalda Tuska, muszę powiedzieć że odniosłem wrażenie jakby nie zauważył, że jest już po wyborach. W swoich deklaracjach premier chyba przebił polityków o sporych skłonnościach lewicowych, zupełnie niepotrzebnie „podkładając się” opozycji. Jedynie sporej sympatii Donalda Tuska w środowiskach przedsiębiorców i części prasy, można przypisać deklarowany pozytywny odbiór jego expose. Sądzę, że opiera się raczej na pamięci o jego dotychczasowych poglądach i poglądach PO niż tekście expose. Czas prezentacji expose i rozłożenia akcentów stwarzają pewne wrażenie przypadkowości jego treści. Wiem, nie da się powiedzieć wszystkiego, ale można poruszyć większość wątków najważniejszych z punktu widzenia funkcjonowania państwa, i najistotniejszych z punktu widzenia społecznego. Poniżej wskażę sporą ogólność wielu ocen i deklaracji. Czasami brakowało naprawdę tylko jednego zdania dla osiągnięcia chociaż jako takiej dokładności expose, czy rozwiania wątpliwości. Podatki to konik PO, a w expose nie poznałem zarysu ani skali czekających nas zmian, a jedynie to że będą i to znaczne.

Mam wrażenie że premier z nieukrywanym przejęciem i odpowiedzialnością odebrał frekwencję i wyniki wyborów i poczuł się chyba jak ojciec narodu, który jest odpowiedzialny za wszystkich. Stąd expose sprawiało wrażenie, jakby premier kategorycznie nikogo nie chciał skrzywdzić, a wręcz zasugerować że wszystkim się polepszy. Nie jest dla mnie wytłumaczeniem jakie wyrażano pośrednio lub bezpośrednio, że expose to bardziej polityczny rytuał. Niestety to expose w ten schemat się wpisało. Expose to oceny i deklaracja, zarys kierunków działań. Donald Tusk robił wrażenie do tej pory osoby dość konkretnej. To że expose staje się rytuałem dla polityków i komentatorów, nie jest dla mnie żadnym wytłumaczeniem. Również nie jest wytłumaczeniem, że nie o fakty chodzi a o powiedzenie czegoś „ciepłego” obywatelom na dobry początek. Obywatele powinni być uczeni realistycznego podejścia do problemów kraju, a nie bujania w obłokach. Proponowałbym odejście od „rytualnej” otoczki wokół expose ponieważ to wbrew pozorom poważny dokument (no.., powiedzmy deklaracja). Powinni go komentować znawcy poszczególnych tematów, a nie – niestety coraz częściej – politolodzy i (znak czasu !) fachowcy od PRu. Szczególnie dla tych ostatnich nie liczą się zawarte w expose informacje a jedynie ich skuteczność w poprawianiu wizerunku.

Proponuje lekturę expose, ponieważ jest w nim sporo wątków z teorii ekonomii i tą wątków które do tej pory trudno było przypisać premierowi i PO. Mam nadzieję że nie jest to efekt koalicyjne zawarcia koalicji z PSLem. W tekście jest sporo definicji gospodarki, wynagrodzenia, relacji obywatel-państwo które w ustach Donalda Tuska brzmią zaskakująco. Dokładna lektura expose wskazuje iż premier w wielu miejscach deklaruje wręcz zacieśnianie związków pastwa z obywatelem. Premier wprowadził w swoim expose sporo ciekawych pojęć, czy tez wyciągnął je z rozważań ekonomistów i jakby chciał wprowadzić w życie w Polsce. Osobiście wielu z nich nie krytykuję, jednak nie rozumiem jak się one mają do dotychczasowych poglądów ekonomicznych premiera i deklaracji zmniejszenia obecności państwa w życiu obywateli. Jednym z takich ciekawych haseł jest ”demokratyczny kapitalizm”. Zachęcam do dalszej lektury w celu lepszego zrozumienia tego pojęcia.

MAKROEKONOMICZNE PRZESAŁNIE

Pierwszym zadaniem naszego rządu będzie wyzwolenie pozytywnej energii z Polaków przy całej świadomości różnic między nami, także pozytywnej energii tu na tej Sali. .Całe expose gęsto jest oplecione takim pozytywnym emocjonalnym przesłaniem, jakby to miało zastąpić podjęcie trudnych decyzji i przyśpieszyć wzrost PKB. Takie emocjonalne przesłanie jest może dobre na przełomowe momenty w życiu kraju, trudne okresy w życiu kraju, ale my nie mamy z czymś takim obecnie do czynienia. Jak donoszą media, przedstawiciele nauczycieli przesłali już list z „pozytywną energią” czyli skalą żądań.

.. wszyscy, którzy wyznają nierozdzielność zasady wolności i solidarności zrozumieli, że ta synteza jest warunkiem niezbędnym, pierwszym i najważniejszym, aby ten skok cywilizacyjny się dokonał. Premier deklarował obniżenie podatków i wolność. Wolność oznacza swobodę decyzji, a solidarność w ujęciu ekonomicznym, państwo wymusza przepisami i ingerencją w przepływy finansowe pomiędzy poszczególnymi grupami społecznymi. To jedno z tych zdań, które wskazują, na ewolucję poglądów premiera.

korzyści jakie każdy czerpie ze swojej aktywności gospodarczej, pracy najemnej lub prowadzenia firmy będą proporcjonalne do realnych efektów tej aktywności. W expose jest kilka zdań poświęconych teorii wynagrodzenia i mimo swej ogólności, trochę rażą sprzecznością, szczególnie jeżeli się weźmie pod uwagę zdanie poniższe, bo z tym akurat  trudno się nie zgodzić.

To (j,w,- MŻ) oznacza prawo do sprawiedliwej płacy, ale też do uczciwie wypracowanego zysku. Albo, albo. Wprowadzanie pojęcia sprawiedliwej płacy jest trochę niebezpieczne. Jak premier definiuje płacę sprawiedliwą? Siła nabywczą, czy proporcjonalnością podziału zysku w przedsiębiorstwie. Jeżeli siła nabywczą, to premier powinien się odnieść do badań GUS nad skala zubożenia społeczeństwa i wtedy się przekona, że tak rozumianą płacę sprawiedliwą nie osiąga spora część społeczeństwa. Ingerencja w podział zysku w przedsiębiorstwie zaś, to ograniczenie wolności właściciela. To zdanie jest dość zaskakujące i środowiska przedsiębiorców i ekonomistów powinny się domagać rozwinięcia tego określenia.

O marekzelinski

Marek Żeliński. Ekonomista z wykształcenia. Zawodowo związany jestem z sektorem bankowym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Opinie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.