Expose premiera,PO łagodnieje cz2.

FINANSE PUBLICZNE, GOSPODARKA

Naczelną zasadą polityki finansowej mojego rządu będzie w związku z tym stopniowe obniżanie podatków i innych danin publicznych. Dotyczy to i musi dotyczyć wszystkich. I tych mniej zamożnych i tych bogatszych. Tak więc wszystkim będzie lepiej. Fajnie, ale o ile? Taka deklaracja wymaga zasygnalizowania rozwiązań podatkowych lub określenia skali podatków do PKB na przykład. Premier tak dużo naobiecywał, że pieniędzy na to nie wystarczy. To jedna z podstawowych sprzeczności expose.

…musimy zapewnić wzrost płac pracownikom sektora publicznego. …….O nikim nie wolno nam zapomnieć. Jak rozumiem premier rozwija wątek podziału profitów wzrostu gospodarczego, z zaznaczeniem ze każdy coś dostanie. Czy mam rozumieć że coś obiecał wszystkim których wynagrodzenia są płatne z budżetu? Od razu mogę powiedzieć, że wszystkich premier nie obdzieli, bo tyle kasy mieć nie będzie. Chyba ze będą to ostrożne, z trudem negocjowane indeksacje co roku, ale wtedy dystans pomiędzy większością sfery budżetowej a resztą gospodarki pozostanie be zmian.

 nikogo nie będziemy faworyzować tylko dlatego, że należy do lepiej niż inne zorganizowanej grupy zawodowej czy lobby …To jedna z niewielu przykrych dla niektórych grup deklaracji. Należy przyklasnąć. Jednak niskie dochody dotyczą sporej części budżetówki i premier będzie musiał i tak dokonać politycznego wyboru lub dać każdemu po trochę czyli na poziomie skromnej indeksacji. Takiego wyboru już w expose dokonał. PO swoim zachowaniem w trakcie letniego protestu lekarzy i kampanii wyborczej, pozwolił tej grupie uwierzyć w dynamiczny wzrost wynagrodzeń.

Deficytu budżetu oznacza stały wzrost długu publicznego i wysokie koszty spłaty odsetek od tego długu. W projekcie budżetu na przyszły rok poprzedni rząd przewidywał, że koszty te przekroczą 27 mld zł. Te pieniądze można by przeznaczyć na budowę nowych dróg, na oświatę czy na poprawą bezpieczeństwa. . W ciągu kilku lat budżet należy doprowadzić do stanu bliskiego równowagi. Kwota obsługi długu, to czysta manipulacja sugerująca, ze państwo w ogóle nie będzie zadłużone. W Polsce można w ciągu kilku lat zbilansować budżet, ale pozostaje to w sprzeczności z deklaracjami hojności państwa w expose, czy obiektywnymi problemami. Niemniej należy podkreślić, że to jednak w poważniejszych, charakterystyczna dla liberałów, deklaracja ekonomiczna i postulat. Kilka lat to dla okres od jednej do dwóch pełnych kadencji Sejmu. Premier deklaruje wręcz więcej niż wymaga od nas UE. Cel ten został określony jako jeden z głównych obecnego rządu. Zwracam na to uwagę, bo jak się chce to można podać konkretną informacje w jednym-, dwóch zdaniach.

kiedy mówiłem o naszym zamiarze równoczesnego obniżania podatków i danin i wzrostu płac w sektorze publicznym i trzymania tego w ramach, odpowiedzialnych ramach budżetu, czyli szukanie równowagi budżetu. Wydawałoby się, że cele sprzeczne, że niemożliwe. Chciałbym państwa przekonać nie tylko tymi słowami ale także praktyką mojego gabinetu, że to jest możliwe. Mój komentarz jest krótki: nie wierzę. No chyba, ze za kilka lat premier powie że w wielu deklaracjach nie podawał żadnych konkretów albo miał na myśli pieniądze ale z funduszy UE. Bo faktycznie w większości obietnic wzrostu pomocy i wydatków, nie są podane kwoty. Tak rozumiana reforma finansów państwa ma szanse realizacji tylko przy utrzymywaniu wysokiego wzrostu PKB, który dałby wysoką dynamikę wpływów podatkowych. Wtedy odbyłoby się to w miarę bezboleśnie.

… w sejmowych pracach nad budżetem na 2008 r. zapewnimy większe środki na rozwój, w tym na wyższe niż planowano wydatki na edukację. W prawie całym expose premier deklaruje wzrost nakładów – obok wynagrodzeń dla budżetówki – na cele rozwojowe. Dostanie edukacja, instytucje badawcze, będzie na infrastrukturę, generalnie poważnie wzrosną wydatki o charakterze rozwojowym.

Tekst expose nie precyzuje jak pogodzić deklarowane nakłady wydatków z ograniczeniem wpływów. Jest tylko generalna myśl, że pobudzenie przedsiębiorczości i większa swoboda gospodarcza oraz obniżenie podatków  przyczynią się do wzrostu gospodarczego. Analizowałem w czasie kampanii wyborczej pomysły PO prezentowane przez posła Chlebowskiego, których w expose nie było. Ogromną wyrwę w dochodach miały szybko pokryć wpływy z tytułu rozpędzenia gospodarki i cięcia w administracji. Jedno to trochę przesadzone marzenia a drugie, to już stały element każdego polityka.

PRZEDSIĘBIORCZOŚĆ

W 2008 r. opracujemy i przedstawimy Wysokiej Izbie projekty zmian systemowych wspierających przedsiębiorczość…Główny kierunek tych naszych propozycji w tych najbliższych miesiącach to radykalne uproszczenie prawa gospodarczego, prawa podatkowego i trybu poboru składek ZUS. Wprowadzenie ale wreszcie na serio zasady jednego okienka przy zakładaniu firmy, usprawnienie sądownictwa gospodarczego i realne skrócenie okresu sądowego egzekwowania należności . To już też tradycja. Ja tylko nigdzie nie potrafię  znaleźć informacji co to jest „radykalne uproszczenie prawa gospodarczego, prawa podatkowego”. W poprzedniej kadencji Sejmu posłowie PO tez nic takiego nie przestawili. Po co więc robić nadzieje.

POLITYKA SPOŁECZNA

Prorozwojowa polityka gospodarcza, zapewnienie równowagi ekonomicznej i przyjęcie euro, uwolnienie przedsiębiorców od biurokratycznej gehenny, w połączeniu z aktywną polityką społeczną, pozwolą nam w 2012 r. na obniżenie bezrobocia do poziomu nie wyższego niż średnia europejska  Aktywna polityka społeczna to urzędnicy, ustawy, programy, pieniądze. Nie dowiedziałem się czy obecna „polityka społeczna” jest zła czy dobra. A może wymaga, o ile w ogóle, jedynie korekty. Aktywna polityka, oznacza pracę dla masy urzędników a premier chce na kosztach administracji oszczędzać. Po drugie deklaracją poziomu bezrobocia w 2012 premier mnie nie zaskoczył. Przy obecnych trendach i tempie gospodarczym na poziomie przeciętnego dla Polski , bezrobocie samo spadnie do tego poziomie za kilka lat, bez pomocy rządu.

..maksimum pomocy tym, którzy z różnych powodów nie mogą być samodzielni. To poważna deklaracja. Kto określi to maksimum. Są liczny i wskaźniki, które opisują obecną skalę pomocy państwa dla grup upośledzonych z różnych powodów. Jednak i w tym przypadku premier odmówił podania liczb. Większość ekonomistów którzy zalecają bilansowanie budżetu wskazuje jako jedno z pierwszych źródeł oszczędności właśnie wydatki na pomoc społeczną.

We współczesnym, rozwijającym się świecie warunkiem wzrostu gospodarczego, związanego z liberalnymi warunkami ekonomicznymi, jest solidarna polityka społeczna. To jedna z tych myśli, która budzi pytanie o poglądy ekonomiczne premiera i ewidentną sprzeczność z obniżaniem podatków. Dostrzegam również tym sprzeczność z bliskim dotychczas premierowi liberalizmie. Liberalizm akcentuje samodzielność w działaniach człowieka i odpowiedzialność  za swoje ekonomiczne decyzje. Liberalizm ponadto po cichu akceptuje, że w naszym życiu jesteśmy zdani trochę na jego przypadkowość. Premier tymczasem wręcz nachalnie w swoim programie wpycha się w solidarną polityką społeczną. Nawet bardziej niż by tego chyba oczekiwała opinia publiczna. Expose jest tym wyraźnie przesycone.

Trzeba także stworzyć zachęty, by czasowi migranci wracali do kraju. Tu będą mieć możliwość uzupełnienia wiedzy i umiejętności, pozyskania środków na własną działalność gospodarczą rejestrowaną szybko i sprawnie, a sieć elektronicznego doradztwa i pośrednictwa pracy pomoże im w dokonywaniu decyzji o powrocie jeszcze kilka miesięcy wcześniej niż dzisiaj to planują. Z tym się nie mogę zgodzić. Nie wiedze potrzeby ani powodów faworyzowania ekonomicznego ludzi, którzy wrócą do Polski. Obawiam się że premier próbuje spłacić dług wobec części swoich wyborców. Tym ludziom należy się od państwa pomoc w  wyjaśnienia zasad płacenia podatków, załatwiania formalności, zwiększeniu liczby urzędników którzy ich obsługują  itd. Moim zdaniem tyle.

…solidarności, która jest szczególnie mi bliska, o solidarności z niepełnosprawnymi. Chciałbym państwu powiedzieć, że tu zaległości są naprawdę przygnębiające. Mamy w Polsce dwukrotnie niższą, dwukrotnie niższą, aktywność zawodową osób niepełnosprawnych niż średnia w Europie. To jest znak hańby, to jest wstyd.  W niewielu miejscach expose premier tak mocno wyraża oburzenie. W poprzednich kadencjach PO miała możliwość przynajmniej proponowania takiej zmiany. Nie przypominam sobie jakiejś rewolucji. Problem ze społeczną adaptacją niepełnosprawnych sprowadza się głównie do pieniędzy, a w drugiej kolejności do regulacji zasad ich zatrudniania i refundacji kosztów. Funkcjonowanie tej grupy na rynku pracy regulowane jest w odrębnym ustawodawstwie lub paragrafami w poszczególnych ustawach. Liczbę niepełnosprawnych w Polsce szacuje się na prawie 4 mln osób. Z czego zatrudnionych jest niecałe 0,5 mln. Skala  ich zatrudnienia to kwestia przydatności do pracy i możliwości finansowych państwa. Ponad 10 lat temu zatrudnionych było ponad  0,9 tys. osób.  Wśród tych którzy mogą pracować, większość ma mniejszą sprawność niż tzw, zdrowy człowiek. By ich zatrudnić państwo musi refundować koszty. Śledzę od kilku lat problemy ZPCh i chętnie poznałbym propozycje premiera. Szczególnie te jak będzie walczył z nieprawidłowościami po stronie przedsiębiorców, bo to jeden z większych problem w zatrudnianiu niepełnosprawnych, no i skąd weźmie większe pieniądze na refundacje.

Jesteśmy gotowi, a jest to efekt przygotowań dużej pracy studyjnej zespołu, który pracuje od wielu wielu miesięcy, jesteśmy gotowi do realizacji narodowego programu "Boisko w mojej gminie". Chcemy, żeby przy okazji Euro 2012 i jest to realny program, chcemy wspólnie z samorządami terytorialnymi, organizacjami sportowymi i partnerami prywatnymi zrealizować właśnie ten program "Boisko w mojej gminie". To oznacza boisko w każdej gminie. W każdej polskiej gminie. Do roku 2012 powstanie boisko ze sztuczną murawą i z oświetleniem.  A ja zapytam, po co ci ludzie marnują swój czas? Wg mojej orientacji i wg deklaracji premiera, samorządowcy bardzo dobrze wiedza na co trzeba wydawać. Oświetlone boiska nie są najważniejszym problemem. Kolejny program, zaangażowani urzednicy i pieniadza (dotacje, ulgi?). Nie wyobrażam sobie by ktoś gminy zmuszał do tych wydatków. Pozwólmy samorządowcom decydować  co mają robić i w jakiej kolejności.

O marekzelinski

Marek Żeliński. Ekonomista z wykształcenia. Zawodowo związany jestem z sektorem bankowym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Opinie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.