Restrykcyjność polityki pieniężnej. Nie można zapominać o wskażnikach cenowych

Decyzja Rady Polityki Pieniężnej ze 27 stycznia sprowadziła stopę referencyjną do 4.25%. Ostatnio taki poziom stóp mieliśmy w maju i czerwcu 2007 r. skala cięcia stóp mieściła się w oczekiwaniach rynkowych i na tle najświeższych danych makroekonomicznych wydaje się rozsądna. Uważam, że droga jaką przebiliśmy od jesieni ubiegłego roku do chwili obecnej, wskazuje na opanowanie RPP i podjęte w tym okresie decyzje są adekwatne do napływających informacji. Mam na myśli napływające dane, które są już danymi historycznymi. Mamy za sobą dane o ujemnej rocznej dynamice produkcji sprzedanej z listopada i grudnia. Wprawdzie dane za listopad wraz z danymi NBP o rachunku bieżącym były niemiłą niespodzianką, ale dane o produkcji za grudzień nie były aż tak złe. Minimalnym pocieszeniem są dane o sprzedaży hurtowej i detalicznej. Zdają się potwierdzać, że wprawdzie dynamika sprzedaży spada, ale należy pamiętać że przez dwa lata, aż do I kw 2008 r. dynamika praktycznie nie spadała poniżej 10%. Systematyczny spadek wzrostu do poziomu zero w grudniu (trend) może dawać pewną nadzieję że niekoniecznie musimy mieć do czynienia z gwałtownym ograniczeniem popytu przez gospodarstwa domowe. Niestety dość niepokojące są dane o wpływach i wydatkach budżetu w grudniu. Mam na myśli wpływy z podatku VAT, które w grudniu były o ok. 2 mld zł mniejsze niż planowano. Poważną zmianę w sytuacji  finansowej przedsiębiorstw widać również w zmianach poziomu zatrudnienia w przemyśle. Obniżanie poziomu zatrudnienia w listopadzie, przybrało na sile w grudniu (spadek o ponad 33 tys. osób).

Rolą RPP jest ustanawiać stopę na poziomie adekwatnym do oczekiwanych zmian w sytuacji makroekonomicznej kraju i przy wzięciu pod uwagę zmian w otoczeniu makroekonomicznym Polski. Poleganie na najświeższych danych (ale to już niestety historia) nie stanowi wielkiej pomocy. Wręcz przeciwnie. Dane za ostatnie miesiąc czy dwa są jedynie zapowiedzią tego co może nas spotkać. Prognozy PKB na najbliższe kwartały obarczone są pewnym błędem, który wynika z prostego przeliczenia kryzysu w USA  i krajach Europy na naszą sytuację gospodarczą. Zaznaczam, że wcale nie zamierzam sugerować iż prognozy PKB są zaniżone. Wskazuję jedynie, że dokładność prognoz będzie w tym roku mniejsza i RPP musi w swych decyzjach być odpowiedzialna. Rozumiem przez to unikanie  sprowadzania roli stopy referencyjnej do bodźca oddziałującego na gospodarkę w rozumieniu PKB oraz czynnika psychologicznego mającego wpływać na postrzeganie bieżącej sytuacji przez rynki finansowe czy gospodarstwa domowe. Z takim zjawiskiem mamy do czynienia w tej dekadzie w USA. Jak już pisałem w swoich tekstach, naturalnym jest że obecnie głównym wyzwaniem jest zapobieżenie poważniejszemu spadkowi PKB. Problem inflacji będzie zepchnięty przez najbliższe dwa lub trzy kwartały na dalszy plan.

Celem bieżącego wpisu jest zwrócenie uwagi, że mimo bieżących problemów i wyzwań, nie można inflacji lekceważyć. Po silnym osłabieniu złotego, należy się liczyć z tym, iż nie tak prędko złoty wróci do poziomu równowagi. Jeżeli tak, to przed RPP stoi problem oszacowania (przyjęcia pewnego rozkładu prawdopodobieństw) drogi jaką złoty może przebyć w najbliższych kwartałach. Dochodzę w ten sposób to kwestii restrykcyjności polityki pieniężnej. Sprowadzenie tego pojęcia tylko do realnej stopy procentowej, to znaczne uproszczenie. Należy również brać pod uwagę zmiany złotego. Rada nie ma bezpośredniego wpływu na kierunek jego zmian i jest w gruncie rzeczy bezradna w chwilach gwałtownej zmiany wyceny złotego, a z takim zjawiskiem mamy do czynienia od jesieni.

Skala zmiany złotego, mimo przyjęcia iż zacznie się wzmacniać w tym roku, na tle kształtowania się stopy realnej w tym roku, wskazuje że będziemy mieli do czynienia z wyjątkowym spadkiem restrykcyjności polityki pieniężnej. Polityki pieniężnej rozumianej – przypomnę – jako suma rocznej zmiany wartości złotego po odjęciu wskaźnika zmian cen i realnej stopy procentowej. Czas trwania tego zjawiska i jego siła oddziaływania, będzie zależała od skali osłabienie złotego, czasu jej trwania, skali spadku tempa PKB  w Polsce i w otoczeniu makroekonomicznym.

W załączonej tabeli podaje wartości uśrednione dla roku kalendarzowego. Dla bieżącego roku jest to wartość która nie powinna raczej być przekroczona. Dla RPP oznacza to iż większość obniżek jest już za nami. Przypuszczam, że w najbliższych 3-4 miesiącach RPP nie posunie się dalej w cięciach niż o 0,75 pkt. proc. przy założeniu ze dynamika PKB w tym roku nie będzie niższa niż 2%.

O marekzelinski

Marek Żeliński. Ekonomista z wykształcenia. Zawodowo związany jestem z sektorem bankowym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Rynek finansowy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.