Co dalej z inflacją i stopą referencyjną

Po okresie walki o uniknięcie recesji i uspokojeniu rynków finansowych, uwaga powoli zaczyna się kierować w stronę inflacji. A skoro o inflacji i innych istotnych wskaźnikach cenowych, to z natury rzeczy pojawia się pytanie o to czy obecny poziom stopy referencyjnej (3,5%) jest właściwy. W ciągu minionych trzech kwartałów byliśmy świadkami standardowego dylematu makroekonomicznego, a dotyczącego wyboru szukania kompromisu pomiędzy tempem PKB a inflacją. W okolicznościach jak obecne, RPP słusznie przesunęła punkt ciężkości na tempo wzrostu gospodarczego.

Ze zbiciem inflacji mamy problem już od kilkunastu miesięcy, ale na szczęście inflacja nie wykazuje tendencji do przyspieszenia. Powody które trzymają inflację na poziomie ok. 4% (rok do roku) zbiegiem czasu ulegały zmianie. W I poł. 2008 inflację ciągnęły w górę ceny żywności. Żywność z napojami w koszyku inflacyjnym ma ponad 25% udział, ale we wskazanym okresie odpowiadała prawie w 45% za jej wzrost. Po spadku do rozmiarów udziału w koszyku, ponownie od II kw’09 rośnie rola żywności. Tym razem jednak, udział żywności we wzroście inflacji utrzymuje się na poziomie 35%. Drugim czynnikiem napędzającym inflację są koszty zamieszkania i nośników energii. Łączny udział tej pozycji w naszym koszyku wydatków (tzn. przeciętnej rodziny) wynosi prawie 25%, czyli jest niewiele mniejszy niż udział żywności i napojów (niealkoholowych). Niestety w okresie od początku 2008, pozycja ta przyczynia się do wzrostu inflacji średnio w 46%. Wzrost cen użytkowania mieszkań, a szczególnie koszty energii są od nas mocno niezależne i mają charakter administracyjny. Osłabienie złotego miało jak na razie ograniczony wpływ na inflację. W ostatnich miesiącach do utrzymywanie relatywnie wysokiego pułapu inflacji przyczyniły się również czynniki administracyjne, czyli podwyżka alkoholi i wyrobów tytoniowych. W okresie maj-lipiec inflację „podgrzewał” wzrost cen paliw.

Jak widać w takich okolicznościach sprowadzenie inflacji do środka celu inflacyjnego RPP, czyli 2,5%, jest trudne. Utrzymywanie stopy referencyjnej na wyższym poziomie miałoby ograniczony skutek, natomiast mogłoby się odbić niekorzystnie na tempie wzrostu gospodarczego. W naszych warunkach inflację będzie powstrzymywać słabe tempo popytu i wzmacniający się złoty. RPP w swoich komunikatach wskazuje iż jest większe prawdopodobieństwo zmierzania inflacji w stronę celu inflacyjnego (spadek) niż kształtowanie się jej powyżej celu. Jeszcze dalej poszło ministerstwo finansów, sprowadzając inflację w przyszłym roku do 1%. W krótszym terminie, inflacja nie powinna przekraczać trwale 4%, a w dłuższym powinna powoli maleć m.in. ze względu na efekt bazy z tego roku. Brak silnego nacisku na wzrost cen widać również po wskaźnikach cen przemysłu i budownictwa.

Niewątpliwym utrudnieniem w prognozowaniu krótkoterminowych trendów inflacji jest niemożliwość dokonania w miarę dokładnej prognozy czynników wpływających na inflację, czynników przyczyniających się do poprawy koniunktury i tempa powrotu złotego do swojej fundamentalnej wartości.

Inflacja i jej prognozy nadal będą tylko jednym z czynników wpływających na decyzje RPP. RPP kształtując stopę referencyjną musi pamiętać o tempie PKB (wciąż brak gwarancji, że wychodzimy na trwałą ścieżkę wzrostu) i brać pod uwagę bieżące trendy na rynku walutowym.

Co ciekawe,  obecnie realna stopa procentowa (odniesieniem jest stopa referencyjna) jest bliska zeru, przy średniej realnej stopie nieco ponad 2%. Czy RPP obniży jeszcze stopy w tym roku? Konieczność takiego ruchu to już trochę dyskusja akademicka. Spadek o 25 p.p. ( a taką wartość wskazuje się najczęściej) jest bardziej deklaracją nastawienia niż miałoby to jakiekolwiek znaczenie. Maksymalnie RPP mogłaby się posunąć do spadku z 3,5% do 3%, ale wtedy wolałbym by działo się to skokowo ( 2 x po 25 p.p.) w co najmniej trzymiesięcznych odstępach czasu i było uzasadnione słabymi danymi makroekonomicznymi. Sądzę jednak, że tak drastyczny spadek nie jest konieczny i w tym roku RPP nie powinna posuwać się dalej niż ewentualne cięcie o 25 p.p. a dalsze nie są moim zdaniem już potrzebne.

Na zakończenie trzeba przypomnieć kolejny argument jaki RPP musi brać pod uwagę. Mam na myśli zawyżanie stóp WIBOR przez rynek. Przed nami okres stabilizacji stopy referencyjnej, a rynek  międzybankowy z wyjątkowym uporem kształtem krzywej rentowności wskazuje iż oczekuje wzrostu stopy referencyjnej o ok. 1 pkt. procentowy i czyni tak konsekwentnie od kilku miesięcy. Ta anomalia zniekształca wpływ zmian stopy referencyjnej na gospodarkę. RPP zwraca na to uwagę w swoich ostatnich komunikatach.

O marekzelinski

Marek Żeliński. Ekonomista z wykształcenia. Zawodowo związany jestem z sektorem bankowym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gospodarka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.