Porównywanie dochodów Lewandowskiego z wynagrodzeniem ratownika medycznego to tani populizm.

Astronomiczne wręcz dochody najlepszych piłkarzy budzą, obok emocji, szereg sprzecznych komentarzy i refleksji. To co wielu z nas najbardziej razi  lub szokuje, to poziom wynagrodzeń.  Natknąłem się dzisiaj na opinie Kamila Fejfera z portalu Oko.press. K.Fejfer na portalu przedstawiany jest m.in.  jako: analityk nierówności społecznych i rynku pracy.

Główne myśli autora o niezdrowo i nieetycznie dużym wynagrodzeniu piłkarzy (na przykładzie Lewandowskiego) , to:

„Lewandowski zarabia dziennie więcej niż ratownik medyczny przez sześć lat. To głupie i chore.”

„Dzisiaj wysokie zarobki piłkarzy wydają nam się oczywiste. Ale nie było tak zawsze.”

„Czy kopanie piłki, nawet na bardzo wysokim poziomie, uzasadnia wielomilionowe gaże gwiazd futbolu?”

„Chodzi o rozmytą kategorię społecznej użyteczności.”

„coś jest nie tak, kiedy młodzi chłopcy i mężczyźni kopiący piłkę zarabiają w jeden sezon kilkadziesiąt razy więcej niż ratownicy medyczni przez całą swoją karierę, podczas której każdy ratuje po kilka tysięcy ludzi.”

„Twierdzę jednak, że jeśli wycenia ona kilkaset razy wyżej kopanie piłki od ratowania ludzkiego życia, to jest ona poje*ana.”

Link na pełny tekst autora załączam na końcu.

Od razu zwrócę uwagę, że poza śmiałą, bezkompromisową krytyką i odważnym wyrażeniem wątpliwości co do zasadności wysokich wynagrodzeń piłkarzy, czytelnik nie znajdzie w tekście K.Fejfera recepty  na to jak piłkarze powinni być opłacani, opodatkowani itd. Szkoda. Bo warto po wyrażeniu wątpliwości, coś zaproponować.

Cóż, faktycznie wynagrodzenia piłkarzy są niesamowicie wysokie. Ja też mam wiele wątpliwości i pytań. I nie ma się co tego bać, wstydzić itd. Jeżeli jednak zaczynamy swoje wątpliwości upubliczniać, to warto zadbać o pewną dyscyplinę w swojej argumentacji i wnioski.

Porównanie ratownika medycznego z topowym piłkarzem jest manipulacją. Przede wszystkim porównujemy ludzi z różnej części krzywej rozkładu wynagrodzeń z danej branży. Lewandowski to czołówka piłkarska. W takim razie powinniśmy go porównywać z czołowymi sławami szeroko rozumianego świata służby zdrowia. Może więc z jakimś profesorem medycyny, a może z naukowcem zarabiającym krocie za swoje odkrycia i dokonania.

Porównywanie Lewandowskiego z człowiekiem ratującym ludzkie życie, to raczej słaby chwyt emocjonalny. Forma szantażu. Cóż, wielu ludzi może zostać ratownikami, natomiast ledwie margines facetów zajmujących się piłką nożną, osiąga to co Lewandowski.

Zbyt niskie wynagrodzenie ratowników medycznych nie jest konsekwencją utraty funduszu płac na rzecz Lewandowskiego. Mamy w Polsce zbyt niskie nakłady publiczne na służbę zdrowia, m.in. z powodu małej składki zdrowotnej. Problem więc nie w Lewandowskim, a w społeczeństwie, które nie chce słyszeć o dodatkowym obciążeniu na rzecz służby zdrowia. Tu raczej należałoby zdać pytanie, dlaczego publicyści lewicowi unikają zwracania na to uwagi obywatelom. Czyżby obawa o medialną popularność?

Śmiałe pozornie jest porównywanie profesji piłkarza  i ratownika medycznego przez pryzmat użyteczności społecznej. Kto ma wyceniać tą użyteczność? Mieliśmy już czasy, gdy w kategorii użyteczności rzekomo najlepsi byli robotnicy i rolnicy. Apelowałbym w takim razie o odwagę i podanie rankingu użyteczności oraz propozycji wynagrodzeń.

W gospodarce wolnorynkowej kwestie użyteczności reguluje rynek. Najlepsi piłkarze zarabiają krocie, ponieważ zapewniają wysokiej jakości sportowe widowisko, które oglądają tysiące ludzi na trybunach i miliony przed telewizorami. Jeżeli tylko umiejętności piłkarskie Lewandowskiego spadną, to trafi natychmiast na ławkę rezerwowych lub do gorszego klubu. W ten sposób dochodzimy do ryzyka zawodowego piłkarza i talentu. Piłkarzy zarabiających krocie jest garstka. Żeby te krocie zdobyć trzeba ciężko fizycznie pracować i mieć talent oraz stale rywalizować z innymi. Przypominam też, że tam gdzie działalność rynku jest ograniczona (usługi zdrowotne), obywatele mogą z podatków zapewnić wyższe wynagrodzenia ratownikom medycznym. Jak na razie nie chcą.

Szantażowanie argumentem ratowania życia też jest słabe. Ile w takim razie ma zarabiać żołnierz za gotowość narażania własnego życia. Jaką krotność wynagrodzenia ratownika medycznego?? Ile płacić artystom za występy? Może Maryla Rodowicz powinna zarabiać miesięcznie tylko średnią krajową? Jaka jest użyteczność społeczna jej działalności? Czy jej działalność ratuje życie? A może autorom poczytnych książek też powinniśmy zabierać pieniądze. No bo siedzi taki jeden z drugim w domu i żyje z wymyślania historyjek. To etyczne??

Odnoszenie się do wynagrodzenia piłkarzy sprzed kilkudziesięciu lat też ma niewielki sens. Zmienił się rynek i mamy medialną globalizację. To tak trudno zrozumieć?

K.Fejfer poruszył kwestię,  w której nie potrafił niczego zaproponować. Jest wiele zawodów, profesji czy sposobów na zarabianie na życie, które dają szokujące wynagrodzenia. Jeżeli uważamy, że należy takich szczęściarzy zmusić do dzielenia się ze społeczeństwem na zasadach innych niż obecne, to wg jakich reguł? Lewandowski podlega prawu podatkowemu jak my wszyscy. Mamy zaostrzyć skalę podatkową, żeby odbierać nieprzyzwoicie bogatym? Czy też mamy tworzyć odrębne podatki dla sportowców, celebrytów itd.? Już samo opodatkowanie sportowców wzbudza spory, bo bywa, że funkcjonuję na zasadzie działalności gospodarczej, a więc wymykają się skali podatkowej z PIT. Czołowi piłkarze bardzo łatwo mogą działalność przenosić poza Polską lub po prostu się wyprowadzić. I co wtedy?

Nie jestem przeciwny redystrybucji by opłacić pracowników sektora publicznego. Tylko do jakiego stopnia i na jakich zasadach mamy to robić? Jestem zwolennikiem przywrócenia w Polsce trzeciej stawki podatkowej, ale wiara, że w ten sposób ograniczymy dochody Lewandowskiego do poziomu uzasadnionego tzw. użytecznością jest iluzoryczna.

Po prostu sugeruję publicystom o skłonnościach lewicowych, by ich odwaga nie kończyła się tylko na publicznym prezentowaniu dezaprobaty wobec wynagrodzenia Lewandowskiego i jemu podobnych. 

 

Link na omawiany artykuł.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,161770,23601745,fejfer-lewy-zarabia-dziennie-wiecej-niz-ratownik-medyczny.html#MT2

 

 

 

O marekzelinski

Marek Żeliński. Ekonomista z wykształcenia. Zawodowo związany jestem z sektorem bankowym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.