Obligacje detaliczne cz2 ost.


Na początku przypomnę tylko tym,
którzy nie czytali pierwszej części opinii o obligacjach detalicznych, że wg
gazety „Parkiet” Ministerstwo Finansów rozważa rezygnację z emisji obligacji
detalicznych.

W pierwszym odruchu chciałoby
się powiedzieć „szkoda”
. Niemniej
cokolwiek dalej napiszę, najważniejszym kryterium jest tu koszt emisji
porównany z jej korzyściami, a nie emocjonalne reakcje
. Niestety nie znam
dokładnych kosztów dystrybucji obligacji detalicznych („Parkiet” określił je na
kilkadziesiąt milionów pln), ale bez wgłębiania się w szczegóły podejrzewam,
że koszt emisji obligacji detalicznych jest większy w porównaniu z emisją
obligacji hurtowych
. W przypadku obligacji detalicznych to koszt
dystrybucji w placówkach PKO BP i koszt reklamy. Obligacje hurtowe
rozprowadzane na przetargach (kalendarz przetargów jest na stronie Ministerstwa
Finansów), których uczestnikami mogą być instytucje finansowe (na ogół banki)
posiadające status Dealera Skarbowych Papierów Wartościowych.

Ministerstwo Finansów motywuje
swoją potencjalną decyzję słabnąca sprzedażą obligacji
. Faktycznie
sprzedaż w 2005 r. spadła o 16,3%, a w 2006 r. spadła o 28,5%. W pierwszych
czterech miesiącach tego roku sprzedaż była mniejsza aż o 44%.
W 2005 r.
sprzedaż spadła głównie z powodu spadku popularności dwulatek. Wzrosła wtedy
ponad dwukrotnie sprzedaż trzylatek. To dość ciekawe zjawisko, biorąc pod uwagę
spadek stopy NBP i rynkowych przypadający na 2005 r. Z rozkładu sprzedaży
obligacji detalicznych w 2005 i 2006 r. można odnieść wrażenie, że inwestorzy
indywidualni byli niepewni scenariusza zmian stóp. Potem, w przypadku dwulatek,
reagowali poprawniej doprowadzając do wzrostu sprzedaży dwulatek w 2006 r.
Zainteresowanie trzylatkami jest słabe już od ubiegłego roku. Cokolwiek jednak
by nie mówić o wzlotach czy upadkach zainteresowania obligacjami detalicznymi,
zainteresowanie nimi rzeczywiście spada i zmiany stopy referencyjnej czy stóp
rynkowych nie mogą być tego wytłumaczeniem.

Silną konkurencję dla
obligacji był i jest na pewno dynamicznie się rozwijający rynek TFI
i
koniunktura giełdowa. Mówiąc o TFI mam na myśli fundusze inne niż fundusze
obligacji. Fundusze obligacji również topnieją od 2005 roku z tym, że nieco
wolniej niż zainteresowanie obligacjami detalicznymi.

Z punktu widzenia oprocentowania,
jak już pisałem w I części, uważam obligacje detaliczne za bardzo atrakcyjne na
tle wyników funduszy obligacyjnych (obligacje polskie). Obligacje detaliczne są
korzystniejsze ponadto od lokat bankowych
. Jedynie osoby korzystające w
bankach z indywidualnej obsługi, mogą otrzymywać oprocentowanie na poziomie
obligacji. Inwestorzy mieli alternatywę w postaci bezpośredniego dostępu do
oferty MF. Zasady ustalania oprocentowania obligacji detalicznych pozwalają na
korzystanie ze zmian stóp rynkowych (np. oprocentowanie dwulatek było silnie
skorelowane z rynkiem wtórnym obligacji hurtowych). Likwidacja obligacji zmusi
Polaków do przeniesienia oszczędności do banków lub funduszy obligacyjnych.
Wprowadzenie pośrednika może jednak prowadzić do utarty profitów ze zmian na
rynku. Wspominałem już w I części opracowania, że depozyty bankowe tylko
częściowo zareagowały na zmiany stóp i inflacji w 2004 r. Banki wykorzystały
niestety niską mobilność zdeponowanych środków. Zarządzający TFI w wyniku
świetnej koniunktury niezbyt chętnie rywalizowali o klientów prowizjami. To są
niestety konsekwencje wprowadzenia kolejnego pośrednika pomiędzy drobnego
inwestora a remitenta (tzn. MF). Rynek hurtowy obligacji też nie jest najlepszą
alternatywą dla drobnych inwestorów. Parametry wymagane przy uczestnictwie osób
fizycznych na rynku hurtowym (np. minimalny nominał 1000 pln) oraz jego
organizacja, uniemożliwiają dostęp wielu drobnym ciułaczom do niego.

Wadą obligacji detalicznych w
porównaniu z funduszami obligacyjnymi jest jedynie konieczność pamiętanie o
wykupie i zakupie nowych obligacji oraz podejmowaniu stale decyzji, w które
obligacje zainwestować
. W przypadku funduszy obligacyjnych problemy te
biorą na siebie zarządzający. Dobrze wybrany fundusz na pewno jest alternatywą
dla samodzielnego inwestowania szczególnie dla osób, które nie interesują się
rynkiem finansowym.

Uważam, że jedną z przyczyn
niepowodzeń emisji obligacji detalicznych jest reklama obligacji. Śledząc
reklamy telewizyjne, prasę i strony internetowe poświęcone tematyce
inwestycyjnej uderza mnie niemal brak informacji o obligacjach detalicznych
.
Nie widzę przeszkód, by MF bardziej agresywnie reklamowało swój produkt na
stronach internetowych poświęconych inwestowaniu i nie tylko. Wzorem innych
reklam, śmiało można wskazywać wyniki jakie są do osiągnięcia na obligacjach
detalicznych i porównać je z wynikami alternatywnych lokat czy lokatami.

Warto być może utrzymywać
rynek obligacji detalicznych również, dlatego że jest to zawsze alternatywne
źródło finansowania działalności Państwa
. Fakt, że niewielkie, bo udział
tych obligacji w długu ogółem jest marginalny (1%-2%). Niemniej sądzę, że
spadek zainteresowania obligacjami detalicznymi jest przejściowy. Koniunktura
nie trwa wiecznie i może powtórzyć się sytuacja z początku dekady, kiedy Polacy
błyskawicznie przypominali sobie o bezpiecznym lokowaniu
. Ponadto rynek
finansowy bywa bardzo kapryśny i miewa przejściowo przesadne oczekiwania.

A czy coś się stanie, jeżeli
znikną w ogóle obligacje detaliczne?
Mówiąc szczerze, nic. Jeżeli będziemy
krajem stabilnie się rozwijającym, to dla potrzeb Państwa rynek hurtowy
wystarczy i pozyskanie środków w rozumieniu jednostkowym będzie tańsze. Można
spojrzeć też i z takiej perspektywy: NBP ściąga z rynku nadmiar pieniądza za
pomocą bonów pieniężnych i nie są one dostępne dla osób fizycznych. Obywatele
partycypują w ustalonej przez NBP stopie referencyjnej jedynie poprzez lokaty
bankowe. Już jako ciekawostkę podam, że bony pieniężne Polacy kupowali
ostatnio, o ile się nie mylę, w 1998 r. Była to jednorazowa akcja NBP, w celu
wymuszenia na bankach podniesienia atrakcyjności lokat. Minęło jednak 9 lat i
rynek finansowy jest w zupełnie innym miejscu.

Podsumowując moje rozważania,
mam nadzieję że MF poważnie przeanalizowało wszystkie „za” i „przeciw” w
przypadku decyzji o zaniechaniu emisji obligacji detalicznych i równie poważnie
zdiagnozowało przyczyny spadku sprzedaży
. Powtórzę, że podstawowym
kryterium emisji powinien być koszt jednostkowy pozyskania środków na
finansowanie funkcjonowanie Państwa. Jeżeli jest możliwość obniżenia kosztów
funkcjonowania Państwa (tzn. MF), to to zróbmy.

Marek Żeliński, maj 2007

O marekzelinski

Marek Żeliński. Ekonomista z wykształcenia. Zawodowo związany jestem z sektorem bankowym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Finanse osobiste. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.