Ile w Polsce może być małych firm? Od czego to zależy?

W dyskusji o przedsiębiorczości w Polsce dość często sugeruje się, że ułatwienie przepisów, obniżenie obciążeń fiskalnych przyczyni się do jej rozkwitu. Temat skali obciążeń i możliwości ich redukcji poruszałem bodaj kilkakrotnie. Poważniejsza redukcja obciążeń nie jest możliwa, ale żeby nie być posądzonym o niesprzyjanie drobnej przedsiębiorczości, niedawny czas temu zwróciłem uwagę że skala wpływów podatkowych do budżetu i oszczędności z powodu świetnej koniunktury, teoretycznie pozwala na obniżenie podatków o 1% do 2%. Teoretycznie, ponieważ było to założenie że pieniądze zwracamy podmiotom gospodarczym i obywatelom, a cała masa problemów budżetowych (brak środków na wiele dziedzin) pozostaje be zmian.

Chciałem w ten sposób jedynie zaznaczyć, że ewentualne obniżenie fiskalnych obciążeń nie spowoduje radykalnej poprawy sytuacji finansowej podmiotów gospodarczych, a będzie to jedynie mały zastrzyk pieniędzy. Mały w każdym jednostkowym przypadku, ale dostrzegalny w ujęciu makroekonomicznym. Podobnie jest z ułatwieniem funkcjonowania. Skrócenie okresu zakładania firmy, czy (to najnowsza propozycja) rezygnacja z kwartalnej aktualizacji podstawy do wyliczenia emerytury i renty, nie spowoduje przecież wzrostu sprzedaży małego przedsiębiorcy o 10% czy 20%.

Tak naprawdę podstawowym czynnikiem determinującym liczbę drobnych przedsiębiorstw w danej gospodarce jest skala łącznego popytu i poziom rozwoju gospodarki. Pod poziomem rozwoju rozumiem również kwestie techniczne, co ma przeniesienie na liczbę małych kooperujących przedsiębiorstw. Jednak rozwój techniczny i obniżanie kosztów produkcji powoduje również zanikanie  niektórych profesji. Przykładowo możliwość zakupu butów w cenie 80-120 pln czy tani import, powoduje zanikanie zawodu szewca. Z własnych doświadczeń wiem, że koszt nawet niezbyt skomplikowanej naprawy butów to 20-30 pln.

Zacząłem od powyższych informacji, ponieważ GUS przedstawił niedawno informację o liczbie  i sytuacji finansowej podmiotów gospodarczych zatrudniających od 1 do 9 osób za 2006 rok. Niestety sprawozdawczość stosowana dla małych podmiotów nie pozwala na tak dokładne (liczba i częstotliwość publikacji) ich analizowanie jak to jest w przypadku większych podmiotów. Do tego dołożyłem dane z lat 2004 i 2005, by przedstawić małe podmioty w okresie bieżącego wzrostu gospodarczego jakiego doświadczamy od 2003 r. Wszystko to po to by postarać się dać odpowiedź na pytanie:

Ile w Polsce może być małych firm? Dla mnie to bardzo intrygujące pytanie, postaram się wiec przybliżyć odpowiedź, albo pomóc zrozumieć stan obecny.

Zwracam na to uwagę, ponieważ atmosfera wokół drobnej przedsiębiorczości i roztaczane przez część polityków i ekonomistów wizje naprawy, mogą sugerować że gdyby nie mityczna już tzw. biurokracja, to liczba przedsiębiorców byłaby znacznie większa, a ich sytuacja finansowa lepsza. Czy aby na pewno. Rynek ma swoją ograniczoną pojemność i nie da się nawet administracyjnymi metodami doprowadzić do radykalnego zwiększenia liczby małych podmiotów. Problemem głównym więc nie są ograniczenie administracyjne i fiskalne w funkcjonowaniu firmy, ale to czy znajdziemy odbiorcę na swoje produkty czy usługi. Warto przypomnieć, że już obecnie przedsiębiorcy korzystają z udogodnień finansowych. Około 650 tys. osób płaci składki wyliczane z niższej podstawy wymiaru (60%).

Zanim jednak przejdę do podawanych przez GUS liczb, trzeba przypomnieć tło makroekonomiczne na którym rozgrywa się akcja. Średnie tempo PKB w Polsce latach 2004-2006 to 5,1%, a więc dużo. Od końca 2005, roczne (realne) tempo wynagrodzeń zaczęło coraz wyraźniej przekraczać średnią dla Polski z 10 lat wcześniejszych. Średnie (realne) tempo wzrostu sprzedaży przedsiębiorstw niefinansowych, to niemal 9% w tym okresie. Stopa bezrobocia spadła w tym okresie z 21% do 15%. Przy czym najdynamiczniejszy okresy poprawy sytuacji gospodarczej to częściowo 2004 r i 2006 r z końcówka 2005 r.

W latach 2004-2006 liczba przedsiębiorstw o zatrudnieniu od 1 do 9 osób była następująca: 1,65; 1,61; 1,65 (mln). Tak więc w 2005 liczba podmiotów spadła o 2,5% (w 2004 spadek o 15 w porównaniu do 2003) by rok później wzrosnąć w niemal takim samym stopniu (2,4%). Tak wiec w 2006 liczba małych firm nie przekroczyła liczby z 2003 r. i to pomimo dynamicznego wzrostu gospodarczego. W 2005 zatrudnienie spadło o 0,6% by rok później wzrosnąć o 2,3%. Tymczasem w większych podmiotach w obydwu latach zatrudnienie rosło: 2005 o 2,5%, 2006 o 3,8%. Zwrócę uwagę, że zatrudnienie w małych firmach to 3,5 mln osób, w większych których dane wykorzystywałem (bez sektorów finansowych) to na koniec 2006 r. ok. 5 mln osób. Wynagrodzenie w małych przedsiębiorstwach w latach 2005 i 2006 rosło nominalnie o 2,2%. W większych podmiotach wynagrodzenie rosło o ok. 5%. Minimalnie więc zwiększyła się różnica w wynagrodzeniach. W małych firmach średnie wynagrodzenie stanowiło jedynie 55% wynagrodzenia w większych (2006 r.). Roczne przychody rosły w małych firmach w 2005 o 0,6% i w 2006 o niemal 16%. W większych natomiast o 5,5% i 14%.

Z punktu widzenia tematu opracowania, chyba najciekawsza jest liczba firm przypadająca na 1000 mieszkańców. Otóż w analizowanych 3-4 latach liczba małych firm jest względnie stała i trzyma się wartości ok. 43 podmioty na 1000 mieszkańców. Występuje jednak spore regionalne (wojewódzkie) zróżnicowanie. W woj. mazowieckim to aż 52 podmioty na 1000 mieszkańców (50 w 2004 r.). To wartość 20% lepsza od średniej dla kraju. To głównie wynik zamożności mieszkańców województwa, które przewyższa pod względem wynagrodzeń średnią krajową o niemal 30%. Najgorzej jest w woj.podkarpackim – ok. 30 podmiotów na 1000 mieszkańców. Świetny wynik osiąga woj. zachodniopomorskie – prawie 57 podmiotów na 1000 mieszkańców. Rewelacja. Niemniej to nie wynik bogactwa ludzi tam żyjących, ale bliskość granicy i/lub przymus ekonomiczny. Wskaźnik bezrobocia należy do grupy najwyższych wśród województw. Średnie wynagrodzenie w małych firmach w tymże województwie jest niższe od średniego o kilka procent. Pod względem wynagrodzeń w małych firmach jest gorszych 5-6 województw.

Podane informacje potwierdzają, że „pojemność” rynku rozumiana jako miejsce do funkcjonowania danej liczby małych firm nie jest z gumy. Ekonomia ma niestety swoje ograniczenia. Produkty i usługi maja swoje określone ceny, a te mocno już zdeterminowane przypadające im koszty i marże. Pojedynczy przedsiębiorca może osiągnąć (w przeliczeniu na 1 osobę) określone przychody, a dokładniej – z określonego przedziału kwotowego. Średnia dla 2006 to 180 tys. rocznie. Pomijając sektor usług finansowych, to dla poszczególnych sekcji/działów gospodarki rozpiętość wynosi od 50 tys. do 240 tys. pln rocznie na jedną zatrudniona osobę. Lata kiedy liczba podmiotów rosła w tempie kilku-kilkunastu procent, bezpowrotnie minęły. Obecnie to już nie dekada lat 90tych. Zresztą wzrost małych firm w 2006 r. o 2,4%  to ładny wynik, chociaż radość psuje nieco fakt iż nie przekroczono liczby firm z 2003 r. Jak widać więc, spory wzrost gospodarczy nie przekłada się już na radykalny wzrost liczby małych firm. Część małych przedsiębiorców, korzystając z koniunktury przechodzi do pracy w większych firmach, cześć – rozwinęła się na tyle mocne, że jest już obejmowana statystykami jako większe podmioty. Przychody małych firm to głównie usługi (ok. 80%) dla gospodarstw domowych i – częściowo – większych podmiotów gospodarczych.

Czy liczba małych firm może wzrosnąć? Sądzę ze tak, a nawet jestem tego pewny. Będzie to jednak wzrost uwarunkowany głównie tempem naszego rozwoju i bogacenia się społeczeństwa, przy czym dynamika będzie skromna. Nie sądzę by w dłuższym terminie udało się nam utrzymać tempo wzrostu zatrudnienia i liczby jednostek na poziomie roku 2006, czyli ok. 2,5%. Pomijam tu oczywiście wpływy regulacji administracyjnych, powodujących sztuczne zwiększanie zamozatrudnienia. A wracając do roli Państwa, w rozumieniu ustawodawcy, to nie jest możliwa poważniejsza zmiana relacji ekonomicznych na korzystniejsze dla przedsiębiorcy (redukcja obciążeń finansowych). Tutaj pole jest dość ograniczone. Ja osobiście wolałbym większą aktywność na rzecz zachowania jak największej elastyczności funkcjonowania podmiotu (bariery wejścia, wyjścia i łatwość funkcjonowania).

W opracowaniu wykorzystałem materiały GUS.

O marekzelinski

Marek Żeliński. Ekonomista z wykształcenia. Zawodowo związany jestem z sektorem bankowym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gospodarka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.