Niuansologia w RPP. To raczej Prezes NBP ma rację.

No i proszę, przyszło mi bronić Prezesa NBP.  Media doniosły dzisiaj, że prezes NBP wyraził rozczarowanie sposobem w jaki grupa członków RPP prezentowała w ostatnich tygodniach swoje zdanie na temat działań Rady. Dokładnie zarzut Prezesa NBP był następujący:

"Bardzo nie podoba mi się sposób komunikacji niektórych członków Rady Polityki Pieniężnej (RPP) i prezentowanie własnych opinii na temat przyszłej ścieżki stóp procentowych"

Zarzut dotyczył wypowiedzi członków RPP, których klasyfikuje się jako jastrzębie.  W tekście o sytuacji na rynku finansowym zwróciłem uwagę, iż grupa jastrzębi z RPP nie ukrywała swoich poglądów na konieczność podwyżek stóp co zostało podchwycone przez media. Nie mogę wykluczyć, że wyjątkowa jednoznaczność tych opinii oraz z trudem ukrywane różnice wobec poglądów pozostałej części Rady, mogły przyczynić się do wzrostu stóp na rynku jaki mieliśmy możliwość obserwować w lutym.

Przytoczę kilka fragmentów wypowiedzi z lutego, by być lepiej zrozumianym:

MARIAN  NOGA
"To kwestia realnych stóp procentowych. U nas realna stopa procentowa wynosi obecnie ok. 1,25 proc., a najlepiej gdyby wynosiła w okolicach 2 proc." "Nadal uważam, że na dzień dzisiejszy poziom stopy gwarantujący powrót i stabilizację inflacji w celu jest 5,75 proc."
HALINA WASILEWSKA-TRENKNER
"Obecna wysokość stóp raczej nie jest ostateczna. Być może czekają nas jeszcze jeden lub dwa ruchy. Rada musi tak operować stopami, by pozostawić sobie pole manewru"
Wiele wskazuje na to, że pierwszy kwartał będzie okresem nieprzyjemnych niespodzianek po stronie inflacji. Od początku roku wzrosły ceny energii elektrycznej. Wkrótce czeka nas podwyżka cen gazu (…). To kolejny potężny impuls. Pewności co do tego jak rozwinie się sytuacja nie ma"

MARIAN NOGA
"Mi się wydaje, że w dalszym ciągu ten poziom (stóp procentowych, które pomogą sprowadzić inflację do celu) to jest 5,75. Tak więc potrzebne są jeszcze dwa kroki w zacieśnianiu polityki monetarnej"."Trudno powiedzieć dokładnie kiedy te kroki będą podejmowane, ale mogę powiedzieć w ten sposób, że zdecydowanie taniej kosztuje zapobieganie inflacji niż później kiedy trzeba gonić ją stopami. Im szybciej, tym lepiej"

DARIUSZ FILAR
"Jeżeli będziemy się posługiwali standardowymi analizami poziomu stopy procentowej (…) to wskazują one na to, że właściwa stopa dla Polski jest w okolicach 5,75-6,0 proc. Ja byłbym bardziej skłonny sądzić, że raczej 6 proc.""Ja chętnie na koniec kwartału widziałbym stopę na poziomie zbliżonym do tego, o którym mówiłem (6 proc. – PAP)" .

"W świetle tych danych, które napływają działania zdecydowane i skoncentrowane w czasie są potrzebne. W moim przekonaniu nie można, w tej chwili, podejmować kroków w górę co drugi miesiąc. Raczej należy rozważyć zagęszczenie decyzji. Należy się zastanowić czy nadal możemy posługiwać się instrumentem 25 punktów, czy sięgnąć po większą dawkę"
DARIUSZ FILAR
"Okres między październikiem ubiegłego roku, a marcem bieżącego roku wydaje się okresem domagającym się istotnego zacieśniania polityki pieniężnej. Tak zwany wskaźnik klimatu decyzyjnego jest w miarę dobry do końca marca, potem się gwałtownie pogarsza. To oznacza, że aby osiągnąć efekt poprzez podwyżki stóp, trzeba by je odpowiednio więcej dozować. To znaczy, że w tym okresie powinna być skoncentrowana większość podwyżek"

MARIAN NOGA
"Jeżeli chodzi o sprowadzenie inflacji do celu, to wydaje mi się, że poziom 5,75 powinien wystarczyć. Natomiast jeżeli inflacja zwiększałaby tempo, może się okazać, że potrzeba więcej niż dwóch podwyżek. W najbliższym możliwym czasie stopy procentowe muszą zostać podniesione. Po ewentualnej podwyżce w lutym, nie są wykluczone dalsze podwyżki – może w marcu, czy kwietniu"

DARIUSZ FILAR

"Sądzę, że bezpieczny przedział (dla podwyżek stóp procentowych – PAP) to 5,75 – 6 proc. Z moich wyliczeń wynika, że powinno to być bliżej 6 proc., ale nie wiem, jakie są opinie pozostałych członków Rady"

H.Wasilewska-Trenkner, fragment wywiadu z radia PiN. CS (dziennikarz): Jedna, dwie, trzy podwyżki? HW: Sądzę, że nie aż tak liczne jak pan tu zamierza w górnym wymiarze, ale nie wykluczam, że to będzie gdzieś pomiędzy jedną a trzema.

Wprawdzie media sugerowały, że Prezes NBP nawiązywał głównie do wypowiedzi H.Wasilewskiej-Trenkner, ale moim zdaniem akurat jej wypowiedzi wcale nie były najostrzejsze i naruszające zasady przedstawiania swoich poglądów w mediach przez członków RPP. Tu właśnie dotykamy sedna problemu. Co mogą mówić członkowie RPP w mediach. Od razu uprzedzam, że wcale niniejszym tekstem nie zamierzam tego rozstrzygnąć. Raz, bo jest to niemożliwe, ponieważ nie da się ustawić sztywnych granic wypowiedzi. Dwa, wolałbym żebyśmy samodzielnie z biegiem lat wypracowali model komunikacji członków Rady z rynkiem. Ktoś może zapytać, o co w ogóle chodzi. Przecież ci ludzie i tak różnią się poglądami. Potwierdzają to publikowane wyniki głosowań oraz ich poglądy wyrażane przez podjęciem funkcji członków RPP. Zgoda, ale pozostaje kwestia wizerunku Rady i unikanie zdradzania warsztatu pracy i atmosfery posiedzeń. Wobec tego przyjęte na świecie jest, iż centralni bankierzy i członkowie podobnych do RPP gremiów unikają precyzyjnych wypowiedzi i demonstrowania własnych nastrojów. Starają się unikać podkreślania odrębności swoich poglądów ekonomicznych, a już na pewno unikają dystansowania się do innych członków rady. Pokazywanie odrębności nie jest grzechem, ale powinno się je prezentować w postaci dialogu i ostrożnie wyrażanych wątpliwości. Niedozwolona jest postawa narzucania swojego zdania poprzez media rynkowi bądź innym członkom Rady. Członkowie Rady muszą pamiętać, że stanowią pewien zespół który pomimo zróżnicowania poglądów musi demonstrować poprawność współpracy i – to najważniejsze – umiejętność osiągania kompromisu.  Krótko mówiąc, ludzie ci jako zespół musza budzić zaufanie. Oznacza to niestety, ze musza unikać wyrażania poglądów które mogą być odebrane jako kontrowersyjne.

Stosowanie tych zasad nie jest proste. Każdy z dziesięciu członków rady (w tym Prezes NBP) to odrębna istota ludzka z wadami i zaletami. Mało kto łatwo się godzi z utratą swej indywidualności na kilka lat kadencji. Wypowiadanie się w mediach w stylu „my, Rada, …uważamy…, obserwujemy.., podejmiemy właściwą decyzję w stosownym czasie”, to właśnie utrata swej indywidualności i branie na siebie odpowiedzialności za decyzje z którymi się nie zawsze utożsamiają. Dodatkowym czynnikiem wodzącym na pokuszenie są media, które starają się wyciągnąć jak najwięcej informacji od „przesłuchiwanego” członka RPP.

Sądzę, ze ten wstęp wystarczy by zrozumieć o co chodzi Prezesowi NBP. Zgodę się że tym razem to jastrzębie nie wytrzymały i naruszyły kilka zasad. Wskazano jaki termin do podjęcia decyzji jest najlepszy. Co gorsza kilka wypowiedzi sugeruje, że to już ostatnie chwile by podnieść stopy. Takie określenie zawiera ocenę Rady i wyraża dezaprobatę wobec dotychczasowych działań. Cytaty z jastrzębi, zawierają precyzyjne wskazania ścieżki zmiany stóp i okresu w jakim powinno  się to odbyć oraz zawierają prognozę niekorzystnego rozwoju wydarzeń jeżeli RPP nie podejmie stosownych decyzji (tzn. zgodnych w poglądami jastrzębi). Z przykrością niestety musze stwierdzić, że o ile rynek i komentatorzy (w tym makroekonomiści) wyłapywali niestosowności w wypowiedziach i zachowaniach Prezesa NBP, czy Witolda Kozińskiego, to praktycznie nie chcą zauważyć zbyt demonstracyjnego wyrażania poglądów przez grupę jastrzębi, którzy wpłynęli (a przynajmniej mogli) na zachowanie rynku w lutym.

Być może byłoby właśnie lepiej gdyby to przedstawiciele rynku zwrócili na to uwagę. Mam świadomość, że już same głosowania Prezesa NBP na posiedzeniach RPP (niemal zawsze był przeciwnikiem podwyżek stóp), mogą rodzic podejrzenia iż nie wystąpił jako strażnik poprawności, ale jako przeciwnik jastrzębi. Proponuję jednak odłożyć takie zarzuty na bok i przyznać rację prezesowi NBP. Oczywiści dramatu z tego nie robię, ponieważ nie stała się jakaś tragedia, ale warto o tym podyskutować, bo tylko w ten sposób możemy dopracować zasady komunikacji członków RPP z rynkiem.

W artykule wykorzystałem wypowiedzi członków RPP z informacji PAP.

O marekzelinski

Marek Żeliński. Ekonomista z wykształcenia. Zawodowo związany jestem z sektorem bankowym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Opinie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.