Podatek od marketów? Nazywajmy rzeczy po imieniu.

Jestem zwolennikiem tego,  by – o ile to możliwe – nazywać rzeczy po imieniu.  Tzw. podatek od marketów wg pomysłu PiS ma dać nawet 3,5 mld zł rocznie.  Suma nie do pogardzenia dla ugrupowania, które sporo naobiecywało wyborcom. 500 zł na dziecko, powrót do poprzedniego wieku emerytalnego, podniesienie kwoty wolnej od podatku (to ostatnie wymuszone już przez TK) itd..

Podatek od marketów (posługuje się nazwą medialną pomysłu) jest przedstawiany jako forma kary finansowej dla sieci wielkopowierzchniowych za którymi stoi kapitał zagraniczny. Pomysłodawcy przyjęli powierzchnię, po przekroczeniu której (w uproszczeniu) płaci się podatek. To 250 m-kw. Wg pomysłodawców międzynarodowe sieci handlowe zaniżają jak się da podatek CIT. Niestety z opinii polityków PiS trudno wywnioskować czy zagraniczne sieci handlowe oszukują w Polsce na potęgę czy po prostu korzystają z możliwości dostępnych dla wszystkich podatników. Na dodatek podawany przez PiS podatek CIT płacony przez sieci jest wyraźnie niższy niż wskazują dane MF.

W dalszej części tekstu pozwolę sobie na kilka refleksji, które w efekcie dają nieco inne spojrzenie na inicjatywę polityków PiS. Zadeklaruje też od razu, że nie mam jakiegoś nad wyraz emocjonalnego stosunku do zagranicznych sieci handlowych. Po prostu są i korzystanie z nich jest wygodne w życiu codziennym. I tyle.

Działalność handlowa jest w Polsce poddana niezwykle silnej konkurencji przez co wynik netto na sprzedaży bez względu na koniunkturę jest niski.  Im większa firma, tym bardziej może sobie pozwolić na funkcjonowanie na niższych marżach. Wypracowany wynik i tak może być satysfakcjonujący, ponieważ działa tu efekt skali. Oczywiście transfer zysku, oprócz dywidend itp., może być dokonywany z wykorzystaniem i innych metod. Licencje, wykorzystywane programy komputerowe itd. Tylko że są to metody dozwolone przez prawo. Służby skarbowe poddają kontroli czy podatnik nie wykorzystuje tych furtek w sposób na i skalę nieuzasadnioną. Nie ma co ukrywać, że wymaga to dokładnych badań i doświadczeń tychże służb. Ponadto zanim się oskarży kogoś o malwersacje, to proponuję się dokształcić i zrozumieć jak działa firma handlowa, jak rozlicza się koszty, inwestycje itd.

Politycy PiS, i inni zwolennicy opodatkowania  zagranicznych sieci handlowych,  o tym nie wspominają, ale sieci te były przedmiotem zainteresowania służb skarbowych. Niestety nie wykryto nic szczególnego i nie udało się udowodnić masowego wyprowadzania zysków. To m.in. dlatego politycy PiS nie powołują się na żadne badania czy opinie, a jedynie stale rzucają oskarżenia pod adresem sieci handlowych.  Ten proceder trwa już chyba z dziesięć lat. Politycy PiS nie pokazali mediom, ani rzetelnych wyników analiz, które potwierdzałyby to rzekomo masowe zjawisko, ani  nie apelują jakoś specjalnie o nasłanie fali kontroli skarbowych na sieci handlowe. Politycy PiS nie kojarzą mi się też z jakimś propagowanym publicznie sposobem zaradzeniu wyprowadzaniu zysków. No bo skoro zyski są ukradkiem wyprowadzane, to trzeba mieć na to dowody i pomysły jak temu zapobiec.

Wbrew pozorom, nie tylko sieci handlowe wykazują niskie wyniki netto lub czasami wcale. Wg wyników MF za 2014 r, w na 465 tys. podatników CIT, jedynie 165 tys. wykazało wynik netto (podmioty podlegające CIT i z przewagą kapitału zagraniczne to wśród nich garstka). Pozostałe podmioty wykazały stratę lub ich dochody były wolne od podatku. Inaczej mówiąc, sieci handlowe korzystają z tych samych możliwości obniżania płacenia podatków co krajowe podmioty. Jeżeli korzystają z przepisów w sposób nieuzasadniony lub oszukują, to jest to naruszenie prawa podlegające karze. Ale jeśli tak jest, to dlaczego od dziesięciu lat politycy PiS nie przedstawili wiarygodnych danych z ryzykiem rozstrzygnięcia sporu przed sądem? Tego nie wie nikt. Swoją drogą analiza wyników finansowych polskich firm handlujących artkułami codziennego użytku (w tym żywności) tez nie szokuje. Po prostu jest to bardzo trudny rynek i niezwykle konkurencyjny. O tym ostatnim przekonały się również zagraniczne sieci handlowe, z których część w ostatnich latach wycofała się z Polski.

Operowanie tylko CITem z medialnej dyskusji wywołuje wrażenie, ze z sieci handlowych nie ma żadnego pożytku. Niezupełnie. A VAT? Dlaczego politycy nie prezentują pełnego zestawienia podatków dostarczanych do budżetu, a ograniczają się tylko do CIT?

Na tzw. logikę nie pasuje do rzeczywistości sugestia, że jak kapitał zagranicznych to nie płaci podatków. Akurat sieci handlowe wiele tego podatku nie dostarczają do budżetu, ale sektor finansowy w ogromny udziałem ‘niedobrego’ kapitału zagranicznego wpłaca podatku CIT niewiele mniej niż  przemysł przetwórczy. Jak widać schemat propagowany przez PiS, że ‘zagraniczny’ to zaraz oszust, byłby trudny do obrony. To dlatego politycy PiS podają wydolność podatkową kapitału zagranicznego ograniczoną do omawianego sektora i jednego podatku.

Warto pamiętać, że sukces zagranicznych sieci handlowych (przez co rozumiem ich popularność wyrażoną frekwencją klientów) nie miałby miejsca gdyby nie ….Polacy. Ogromny wybór i niskie ceny ściągają tłumy obywateli, a w wśród nich są też wyborcy PiS.

Ciekawie wygląda też temat ‘ugodzenia’ podatkiem. Formalnie jest mowa oopodatkowaniu zagranicznych sieci. Jednak w tym przypadku ostrze uderzenia trafi w dużym stopniu w klientów i dostawców sieci wielkopowierzchniowych. Zaryzykują twierdzenie, że co najmniej połowę podatku ostatecznie zapłacą klienci i dostawcy dóbr i usług dla marketów. Markety są miejscem robienia zakupów (oczywiście tam gdzie są) również ludności uboższej, więc pomysł PIS trafia pośrednio w tą grupę ludzi i o oni częściowo złożą się na pomysł PiS walki z kapitałem zagranicznym.

Pomysł podatku od marketów uzasadniany jest przeciwdziałaniem ekspansji sieci zagranicznych. Tymczasem markety wielkopowierzchniowe natknęły się już na barierę rozwoju. Ciężar rozwoju przesuwa się m.in. na sklepy średnie (osiedlowe), gdzie jest pole do rozwoju dla polskiego kapitału.

Generalnie, biorąc powyższe pod uwagę, podatek zaproponowany przez PiS nie jest jakoś specjalnie wyrafinowany ani  nie będzie się cechował jakąś specjalną celnością ugodzenia i skutecznością w rozumieniu przeciwdziałaniu praktykom które PiS piętnuje. Nie będzie oto też żadna kara, bo sieci handlowe przeniosą znaczną część kosztów podatku na dostawców i klientów. Ponadto podatek może się tylko przyczynić do szybszej ekspansji sieci zagranicznych w sektorze sklepów poniżej 250 m kw. Sieci nadal będą miały przewagę w dystrybucji, marce i marketingu.

Podatek obrotowy jaki chcą wprowadzić politycy PiS pod pozorem walki z dominacją kapitału zagranicznego jest tak naprawdę mało wyrafinowaną formą podatku pośredniego ograniczonego sektorowo. Jest niczym innym jak banalną dodatkową formą szukania pieniędzy potrzebnych na finansowanie obietnic wyborczych, czy jak kto woli – działalność państwa i wypełnianie jego funkcji wobec obywateli. Niestety pośrednio podatek dotknie osoby o niskich dochodach. Przyświecające mu (podatkowi) szczytne hasła są raczej sposobem na ukrycie prawdziwego celu.

Z punktu widzenia finansów publicznych, podatek (tzn. wpływy jaki ma dać) nie jest specjalnie potrzebny. W średnim terminie nie ma poważniejszych zagrożeń dla finansów publicznych, no może poza realizacją wyborczych obietnic. Te 3,5 mld zł wydaje się być marną kwotą w porównaniu z luką podatkową która w opinii polityków PiS jest kopalnią łatwo dostępnej kasy.

Krótko mówiąc podatek od marketów uderza w tą część społeczeństwa i przedsiębiorców, którym walka z marketami miała zaimponować. Po prostu sami sfinansujemy skutki walki. A wystarczyłoby uczciwie powiedzieć, ze nowy rząd szuka dodatkowych wpływów na transfer społeczny i nie dorabiać do tego ideologii walki z zagranicznymi kapitalistami. Z tej perspektywy dość zabawnie wygląda jeszcze niedawna krytyka PiS rządu PO-PSL za podniesienie VAT i pozyskanie kilku mld zł w ten sposób. Czy ma rozumieć, że PiS szumnie zmniejszy VAT (powrót do stawki 22%) by po cichu podebrać kasę nowym podatkiem obrotowym?

O marekzelinski

Marek Żeliński. Ekonomista z wykształcenia. Zawodowo związany jestem z sektorem bankowym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wycena i analiza przedsiębiorstw; analizy branżowe. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.