Zmiany w zatrudnieniu w latach 2014-2017

‘Górka’ koniunktury już za nami. Minione kilka lat przyniosło niebywały wzrost zatrudnienia i stopę bezrobocia jedną z najniższych w UE. Opublikowane w ubiegłym tygodniu pełne dane GUS o zatrudnieniu pokazują nam kierunki zmian w zatrudnieniu.

Z początkiem radykalnej zmiany na rynku pracy mieliśmy do czynie już od 2014 r. Okres 2014-2017 można podzielić na dwa lub więcej podokresów. To kwestia szczegółowości analizy i przyjęcia kryterium podziału (ekonomiczne, polityczne lub inne). Wskazany okres przypada w większej części na lata rządów koalicji prawicowej, ale jej wpływ na rynek pracy był ograniczony. To kwestia przede wszystkim koniunktury gospodarczej. Wpływ zmian politycznych po wyborach w 2015 r. był zresztą dwojaki. Możemy się spierać o wpływ popytu generowanego przez 500+ na koniunkturę (i sens takich działań) i ewentualnie inne działania. Niestety, działania rządu spowodowały również odejście z rynku pracy (lub zaniechanie jej poszukiwania) kilkudziesięciu tysięcy kobiet.

W 2014 oficjalna stopa bezrobocia spadła z 13,4% do 11,4%. Przez kolejne cztery lata spadła do 5,9% (grudzień ’17).

W latach 2014-2017 zatrudnienie w gospodarce narodowej wzrosło o 1,47 mln osób, czyli o 10%. Do tak ogromnego wzrostu zatrudnienia przyczynił się tylko i wyłącznie sektor prywatny. Zatrudnienie w szeroko rozumianym sektorze publicznych (spółki skarbu państwa, urzędy centralne, jednostki samorządowe itd.) pozostało praktycznie bez zmian, co oczywiście nie przeczy temu, ze w poszczególnych sektorach zdominowanych przez sektor publiczny nie dochodziło do zmian. Takie miały miejsce, o czym dalej.

Za wzrost zatrudnienia odpowiadał głównie przemysł, handel i naprawa pojazdów oraz transport  i gospodarka magazynowa. Warty odnotowania jest oczywiście udział budownictwa w zatrudnieniu. Liderami dynamiki wzrostu zatrudnienia były: informacja i komunikacja, działalności wpierająca i działalność klasyfikowana do naukowo-technicznej (nie mylić z edukacją). Na dalszych pozycjach (wzrost o ok. 20%) są: transport i gospodarka magazynowa oraz w gastronomia i zakwaterowanie. To co cieszy najbardziej, to wzrost liczby miejsc pracy dla osób z niższymi kwalifikacjami. Dzięki temu to m.in. wśród tych osób udało się radykalnie zmniejszyć bezrobocie.

Jak wspomniałem, zatrudnienie w szeroko rozumianym sektorze publicznym pozostało generalnie bez zmian. Gdy spojrzy się głębiej, to  mamy do czynienia z dwoma kierunkami. Pierwszy to redukcja zatrudnienia w przemyśle (głównie górnictwo) i usługach (m.in. transport i gospodarka magazynowa). Jednym z niewielu wyjątków jest wzrost zatrudnienia w sektorach dostawy wody, odprowadzania ścieków i zagospodarowania odpadów. Mówimy tu jednak dosłownie o kilku tysiącach miejsc pracy, co jest mikroskopijną wielkością przy łącznym wzroście zatrudnienia w okresie 2014-2017 o niemal 1,5 mln ludzi.

Domeną sektora publicznego jest edukacja i służba zdrowia. Do tego dochodzi administracja publiczna i wojsko oraz służby. W 2017 to łącznie 2,5 mln zatrudnionych, co daje wzrost o 45 tys. od 2014 r. O ile nie ma wątpliwości, że w służbie zdrowia musi wzrosnąć zatrudnienie, to powstaje pytanie o przyczyny wzrostu zatrudnienia w edukacji publicznej. Prawie połowa z podanego wzrostu przypada właśnie na edukację. Jest to o tyle ciekawe, że od kilka lata spada liczna uczących się dzieci i młodzieży.

Stabilizacja tempa PKB od lat 2014-2016 na poziomie 3% i przyspieszenie od 2017 r. do połowy 2018 r., pokazały radykalną zmianę na krajowym rynku pracy. Wydaje się, że jesteśmy świadkami trwałej zmiany jeśli chodzi o zapotrzebowanie na pracowników generowane przez gospodarkę. Wolniejszy spadek bezrobocia i słabsze tempo wzrostu zatrudnienia nie są zaskoczeniem, biorąc pod uwagę, że gospodarka będzie spowalniać. Nową (i wierzę, że trwałą) jakością będzie utrzymywanie relatywnie dużego poziomu zatrudnienia mimo mniejszego tempa PKB. Inaczej mówiąc, zejście – przykładowo -tempa PKB do przedziału 1,5%-2,5% nie powinno już powodować wzrostu stopy bezrobocia do przedziału 12%-15%.

O marekzelinski

Marek Żeliński. Ekonomista z wykształcenia. Zawodowo związany jestem z sektorem bankowym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gospodarka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.