Nasze prognozy na przekór doniesieniom z Niemiec.

Wiemy, że po latach boomu gospodarczego musi nastąpić spowolnienie. Nawet nieznośna propaganda sukcesu obecnego rządu nie próbuje tego negować. Przeciwnie. Politycy partii rządzącej przygotowują społeczeństwo do spowolnienia gospodarczego. Trochę zabawnie chwilami to wygląda. Kiedy był wzrost, to zasługa polityki rządu, a kiedy gospodarka schodzi z wysokiego tempa – winny jest negatywny wpływ spowolnienia w UE. Jak na razie, nasze prognozy gospodarcze zdają się nie dostrzegać zmian jakie zachodzą w krajach UE, w tym w Niemczech. W pewnym sensie trudno się dziwić. Prognozy gospodarcze, z zasady wskazują łagodne przejście z tempa wysokiego na wolniejsze.

Wygląda jednak na to, że mogliśmy nie docenić tego co dzieje się w Niemczech. Niemcy to nasz najważniejszy partner gospodarczy. Wg danych po I kw 2019 r. 27% naszego eksportu trafia do Niemiec.  Długo, długo nic i dopiero z udziałami rzędu 6% są trzy kolejne państwa. Produkcja przemysłowa w Niemczech zaczęła zwalniać już w roku ubiegłym, ale to co dzieje się w roku obecnym staje się niepokojące. Produkcja sprzedana w II kw 2019 r. jest poniżej wartości sprzed roku i badania koniunktury i nastrojów nie wskazują podstaw do poprawy. Oczywiście eksport do jednego państwa, to tylko część naszej gospodarki. Niestety, niewiele lepsze są wyniki dla UE ogółem, a nasza gospodarka wykazuje silny związek z gospodarką UE.

Porównując tempo dynamiki produkcji przemysłowej Polski i Niemiec w latach 2012-2018, nasze było średnio większe o blisko trzy pkt. proc. , przy zachowaniu pewnej zmienności. W tym roku jednak sięga dziewięciu pkt. proc. , co świadczy o tym, że to raczej my spowolnimy, niż Niemcy przyspieszą. W przeszłości oczywiście zdarzały się ‘oderwania’ się od siebie gospodarek polskiej i niemieckiej, ale były to okresy krótkie i głównie w szczycie koniunktury gospodarczej lub krótko po nim. Chodzi o to, że w krótkich lub średnich okresach, rozkład czynników decydujących o wzroście gospodarczym bywa w poszczególnych gospodarkach różny.

Analiza struktury wzrostu naszego PKB wskazuje, że m.in. doświadczamy opóźnionego ożywienia w nakładach inwestycyjnych i nadal  względnie silny jest jeszcze popyt gospodarstw domowych.

Na tzw. dłuższą metę nie uciekniemy przed spowolnieniem koniunktury jakie dokonuje się w naszym otoczeniu gospodarczym. Dane nadchodzące z niemieckiej gospodarki powinny nam uświadomić, że możemy mieć do czynienia z korektą naszych prognoz tempa PKB ( w dół ) większą niż nam się do tej pory wydawało. Ożywienie w inwestycjach i pompowanie popytu (zwiększenie zakresu beneficjentów 500+ i 13-ta emerytura) nie odwrócą trendów.

O marekzelinski

Marek Żeliński. Ekonomista z wykształcenia. Zawodowo związany jestem z sektorem bankowym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gospodarka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.