Wyniki gosp. XII 2005 cz1

Wskaźniki cenowe

 Drugi miesiąc z rzędu miesięczny wskaźnik inflacji zanotował niski poziom. Inflacja w relacji grudzień/listopad spadła o 0,2%. Z taką sytuacją mamy do czynienia po raz pierwszy. O tej porze roku wskaźniki osiągały średnią wielkość 0,2%. Jedynie w listopadzie 2002 r. miesięczny wskaźnik wyniósł -0,1%. Ujemne wskaźniki przez dwa miesiące z rzędu musiały zaowocować znacznym spadkiem inflacji rocznej. W grudniu inflacja roczna spadła do 0,8%. Biorąc pod uwagę miesiące od lipca do października, kiedy to wskaźniki miesięczne były na poziomie wartości przeciętnych dla danego miesiąca lub nawet wyższych, taka informacja spowodowała powrót nadziei na rynku finansowym na obniżkę stóp procentowych przez RPP.

Głównym sprawcą spadku były artykuły z grupy „żywność i napoje bezalkoholowe”. Ceny tej grupy towarów nie zmieniły się w porównaniu do listopada. Tymczasem niemal każdego grudnia w bieżącej dekadzie ceny żywności niemal zawsze rosły o 0,5%. Ostatecznie więc roczna dynamika cen żywności wyniosła -1,3%.

Kolejny wskaźnik cenowy oczekiwany przez analityków to wskaźnik cen produkcji przemysłowej (PPI skrót ang.), którą można w uproszczeniu nazwać „inflacją” w przemyśle. Jest to ważony wskaźnik cen sprzedaży działów gospodarki od 10 wg PKD po 40 i 41, czyli od górnictwa po energetykę i sektor wodno-kanalizacyjny.

Wskaźnik roczny  PPI wzrósł z -0,4% w listopadzie do 0,5 w grudniu. Stało się to głównie za sprawą zastąpienia wskaźnika miesięcznego z grudnia 2004 r. (-1,3%), nowym w wyliczeniu PPI rocznego. Potwierdza to trend wzrostu rocznego wskaźnika PPI. Warto się temu bacznie przyglądać w najbliższym czasie, mimo iż wciąż wskaźnik roczny jest na niskim poziomie.

Warto przy tej okazji wspomnieć o wskaźniku cenowym w budownictwie. Produkcja budowlano-montażowa i zmiany jej cen to historia znacznie inna od wcześniej omawianych wskaźników. Wspominam o budownictwie dlatego, iż można je częściowo traktować jako miernik – choć niedoskonały – nakładów inwestycyjnych w gospodarce. Jak by nie było, stanowi ok. 1/3 nakładów inwestycyjnych w Polsce.

Dość dobra koniunktura w budownictwie nie pozwoliła cenom na zatrzymanie czy spadek. W grudniu ceny robót budowlano-montażowych wzrosły o 0,1%, czyli tak jak w listopadzie i październiku. Ponieważ jest to czwarty miesiąc z rzędu, kiedy wskaźniki miesięczne są takie same jak w 2004 r., to roczny wskaźnik cenowy utrzymuje się na poziomie 2,3%. W jakimś stopniu przyczyniła się do tego temperatura. Późną jesienią i na początku zimy średnie temperatury miesięczne przekraczały nieco wartości z lat wcześniejszych. To pozwalało prowadzić prace budowlane w większym zakresie niż planowano.

W sumie dwa pierwsze wskaźniki cenowe są na niskich poziomach, a inflacja na niższym niż wcześniej oczekiwano. Wyniki grudniowe potwierdzają założenie, że w najbliższych miesiącach nie należy oczekiwać poważniejszych napięć cenowych w gospodarce.

 

Produkcja sprzedana przemysłu i produkcja budowlano-montażowa

 Dynamika realna produkcji sprzedanej przemysłu, obok wskaźników cenowych, to kolejna najważniejsza informacja ekonomiczna publikowana co miesiąc.

O rezultatach grudnia śmiało można powiedzieć, że są dobre. W ujęciu rok do roku produkcja wzrosła o 9,2%. Oznacza to nieprzerwany wzrost dynamiki sprzedaży od II kw. Patrząc na wykres dynamiki sprzedaży samoczynnie nasuwa się wniosek, że mamy do czynienia z kolejnym cyklem w produkcji sprzedanej i to dobrze się rozwijającym. Przyjmując jako miarę długości cyklu czas jaki upływa od osiągnięcia wartości najniższych, to można powiedzieć że cykl w naszych warunkach trwa ok. 3 lata. Jeżeli tak, to za nami jest ok. 20% cyklu, a przed nami …? W rzeczywistości nie jest to takie proste, szczególnie obecnie. Wskazany początek cyklu to w rzeczywistości efekt statystyczny. Na przełomie I i II kwartału dynamika realna produkcji sięgnęła nawet wartości ujemnych, ale dlatego że okres ten odnosił się do ostatnich miesięcy przed wejściem do UE, kiedy to produkcja biła rekordy. Żeby uniknąć, a dokładniej zmniejszyć wpływ tego typu problemów statystycznych, odnoszę produkcję również do okresów sprzed dwóch i trzech lat. Takie ujęcie problemu pozwala powiedzieć, że wynik grudniowy oznacza kontynuację wysokiej dynamiki produkcji przez cały 2005 rok. A przede wszystkim oznacza, że jest/był to trend dość stabilny. Niestety o ile można dzięki temu ominąć część wad wskazań rocznej dynamiki, to odniesienie do dwóch, trzech lat wcześniej nie pozwala wskazać precyzyjnie kierunku zmian na najbliższe miesiące.

Postaram się w najbliższych miesiącach szerzej opisać zjawisko cyklu w realnej dynamice produkcji przemysłowej. W minionym 10-leciu byliśmy świadkami trzech takich cykli.

A wracając do grudnia 2005 r., pomińmy  dociekania jaka to jest część cyklu i pamiętajmy że ten miesiąc odnosił się już do fazy „po” silnych wzrostach gospodarki spowodowanych momentem wejścia do UE. Tak więc korzystne wyniki grudniowe potwierdzają, że gospodarka jest w trendzie wzrostowym, chociaż przy wykorzystaniu wskazanego warsztatu statystycznego daje się dostrzec symptomy zwalniania tempa dynamiki produkcji sprzedanej przemysłu. Czy to źle? Absolutnie nie. Powiedziałbym nawet, że byłby to niezdrowy symptom gdyby produkcja stale rosła w tak dużym tempie. Zarówno nasze portfele jak i chłonność rynków zagranicznych mają swoje granice.

Produkcja budowlano-montażowa w ujęciu rocznym wzrosła w grudniu o 8,3%. Pamiętając o wahaniach dynamiki w budownictwie spowodowanych warunkami meteorologicznymi, można powiedzieć że w końcówce roku roczna dynamika ustabilizowała się na tym mniej więcej poziomie. To również dobry wynik. Wskazania dynamiki dwu i trzyletniej pozwalają prognozować, że takie tempo może być utrzymane w najbliższych miesiącach.

Marek Żeliński, grudzień 2005


O marekzelinski

Marek Żeliński. Ekonomista z wykształcenia. Zawodowo związany jestem z sektorem bankowym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gospodarka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.