Wyniki gosp. XII 2005 cz2

Podaż pieniądza M3 i czynniki jego kreacji

 Grudniowe wyniki podaży pieniądza utrwaliły tendencje wzrostowe w zaciągania kredytów przez gospodarstwa domowe. Po wzroście w grudniu o 1,3% w porównaniu z listopadem, roczna dynamika realna sięgnęła 25%. Wśród podstawowych czynników kreacji pieniądza to najszybciej rosnąca kategoria i najsilniej przybierająca na sile. Jeszcze w roku 2004 dynamika realna zadłużenia gospodarstw domowych rosła stabilnie w przedziale 10-15%. W roku 2005 zaczęła niemal z miesiąca na miesiąc przybierać na sile.

Jak można się było spodziewać, w końcu wzrosły realnie kredyty dla przedsiębiorstw. Zmiany dynamiki w ostatnich miesiącach oraz poprawa sytuacji finansowej przedsiębiorstw wskazywały na zatrzymanie procesu spadku zadłużenia i odwrócenie tendencji. Wydaje mi się, że właśnie to jest jednym z najistotniejszych wydarzeń jakie wskazały wyniki podaży pieniądza za grudzień. Roczny realny wzrost w grudniu to zaledwie 1,7%, ale sądzę że potwierdzający powolny realny wzrost zadłużania się przedsiębiorstw z jakim powinniśmy mieć do czynienia w 2006 r.

Wspomniane dwie grupy kredytobiorców odpowiadają za blisko 90% wartości kredytów, w tym gospodarstwa domowe za 47%. Ta grupa obejmuje również drobniejsze podmioty gospodarcze, gdzie rozróżnienie finansów prywatnych od firmowych bywa dość trudne.
Ostatecznie kredyty ogółem wzrosły w ciągu roku realnie o 12,4% w ujęciu grudzień do grudnia. Po raz pierwszy również dzięki kredytom dla przedsiębiorstw. Przyznam, że pominąłem tu wyniki listopadowe, ale to dlatego że roczna dynamika kredytów dla przedsiębiorstw była marginalna. Zaledwie 0,3%.

Dynamika realna roczna depozytów ogółem uległa niewielkiemu spadkowi. W listopadzie wyniosła 11,4%, a w grudniu – 9,9%. Depozyty gospodarstw domowych stanowią w tej grupie 59%, a przedsiębiorstw – 29%. Roczna dynamika depozytów gosp. domowych wyraźnie osłabła, obniżając się z 5,5% w listopadzie do 4,8% w grudniu, a w przypadku przedsiębiorstw było to odpowiednio: 19,3% i 16%.

W przypadku gosp. domowych można mówić o utrzymaniu stałego trendu na poziomie 5% od połowy 2005 r. Znacznie trudniej ocenić trend w przypadku depozytów przedsiębiorstw i dane grudniowe niewiele nam tu pomagają. Ze względu na znaczną zmienność rocznej dynamiki na przestrzeni ostatnich kilku kwartałów, pominę tu dłuższe rozważania o jej przyczynach. Uważam że dane grudniowe potwierdzają powolny spadek dynamiki wzrostowej depozytów przedsiębiorstw, co wydaje się zresztą dość naturalne biorąc pod uwagę to co działo się od końca 2003 r.

Przy tej okazji chciałbym zapowiedzieć prezentacje swojego punktu widzenia na kwestie znacznych dysproporcji pomiędzy tempem zmian zadłużenia przedsiębiorstw a ich depozytami i gotówką w obiegu. Kilka kwartałów temu przyrost wolnych środków przedsiębiorstw wraz ze zbyt słabym tempem inwestycji wywołał spore kontrowersje wśród niektórych ekonomistów. Wydaje mi się, że zupełnie niepotrzebnie. Wymaga to jednak szerszego opracowania, które wykracza poza ramy miesięcznej opinii o gospodarce. Postaram się ten temat poruszyć w najbliższych miesiącach, dlatego że posuwano się do bardzo uproszczonych wyjaśnień.

Podsumowując grudniowe wyniki kreacji pieniądza, zwrócić należy uwagę na wzmagająca się skłonność Polaków do zadłużania i potwierdzenie czekającego nas dalszego wzrostu popytu na kredyty ze strony przedsiębiorstw.

Na zakończenie zwrócę jeszcze uwagę na kreację pieniądza w podstawowym układzie, jako suma aktywów zagranicznych, kredytów i zadłużenia netto instytucji rządowych. W grudniu 2005 r. wartość ta wzrosła realnie o blisko 11% w porównaniu z grudniem 2004 r. Przez większość 2004 r. dynamika ta była bliska 0%, by zacząć realnie wzrastać od początku 2005 r. Najsilniej tempo kreacji wzrastało w I połowie roku, by znowu przyspieszyć w końcówce roku.  Wskazane dane potwierdzają, że w bieżącym roku zarówno Rada Polityki Pieniężnej  jak i analitycy będą musieli baczniej przyglądać się wynikom podaży pieniądza, gdyż mogą się tu pojawić pewne napięcia. Wątpię byśmy mogli oczekiwać powtórki z II poł. lat 90-tych, ale warto dla zasady zrobić powtórkę materiału i prześledzić to co się działo w latach 1995-2001. To były czasy kiedy na miesięczne raporty o podaży pieniądza oczekiwano niemal z takim samym napięciem jak obecnie na raporty o inflacji czy produkcji sprzedanej.

 

 Bilans płatniczy (wg NBP)

 Ze względu na termin publikowania wyników bilansu płatniczego omówione zostaną wyniki bilansu za listopad 2005 r. NBP  w połowie każdego miesiąca NBP publikuje dane niemal sprzed dwóch miesięcy, tzn. w styczniu poznaliśmy wstępne dane za listopad.

Eksport w listopadzie sięgnął 6,6 mld EUR a import – 6,9 mld EUR. Eksport w listopadzie wzrósł w porównaniu z wynikiem z roku wcześniejszego o ponad 17%, a import o 18,5%. Należy zwrócić uwagę na dwa trendy potwierdzone wynikami z listopada. Pierwszy to przyspieszenie eksportu w ujęciu EUR, co trwa kolejny miesiąc z rzędu. Drugi – przyspieszanie dynamiki importu.

Utrwalona wynikami listopada poprawa dynamiki eksportu w II połowie roku oznacza, że krajowi producenci nadal dobrze sobie radzą na rynkach zagranicznych i ich dobra passa jeszcze się nie skończyła. Dodatkowo sprzyja nam koniunktura na zagranicznych rynkach. Wyniki importu wskazują natomiast, że w miarę utrwalania się wzrostu gospodarczego w Polsce, gospodarka i gospodarstwa domowe zaczynają silniej „zasysać” dobra importowe. Oczywiście do przyspieszania dynamiki importu przyczynia się od dłuższego czasu mocny złoty. Mówiąc inaczej dobra zagraniczne w ciągu ostatnich kilku miesięcy stały się tańsze w porównaniu z I połową 2004 r.

Deficyt handlowy w listopadzie wyniósł 335 mln EUR, natomiast deficyt obrotów bieżących sięgnął aż 654 mln. Dla dokładniejszej oceny dwóch ostatnich wartości tradycyjnie warto je przyrównać do rocznego PKB. Roczne wartości deficytów uzyskuję poprzez dodanie do rezultatów listopada wyniki jedenastu wcześniejszych miesięcy. Deficyt handlowy utrzymał wartość 1% PKB, a więc przestał się już zmniejszać. Deficyt obrotów bieżących wzrósł natomiast z 1,5% w październiku do 1,6% w listopadzie. Bez względu na ewentualne korekty danych przez NBP jesteśmy świadkami zatrzymania trendu spadku deficytów.

Zatrzymania się korzystnych trendów, tzn. zmniejszania się deficytów w ujęciu do PKB, nie należy się obawiać czy traktować jako szczególne nieszczęście. Mało kto kilkanaście miesięcy temu prognozował utrzymanie się tak korzystnych trendów w wymianie handlowej. W związku z tym z makroekonomicznego punktu widzenia gospodarka ma pewien „zapas”.

Marek Żeliński, styczeń 2006

O marekzelinski

Marek Żeliński. Ekonomista z wykształcenia. Zawodowo związany jestem z sektorem bankowym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gospodarka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.