Saldo wymiany handlowej, tendencje

Dawno już nie pisałem o elementach rachunku bieżącego. Warto temat przypomnieć, chociażby z obowiązku przedstawiania informacji o sytuacji makroekonomicznej, ale i z ciekawostek jakie można było dojrzeć w wynikach ostatnich miesięcy. Te ciekawostki to raczej kwestia ubarwienia przedstawienia suchych faktów niż próba przekonywania czytelnika o pozytywnych sygnałach w rachunku bieżącym. Do tych akurat proponowałbym mieć więcej dystansu, ale pomarzyć nie zaszkodzi. Do poniższego opisu wykorzystam dane NBP oraz dane GUS, w obydwu przypadkach na koniec października. W określaniu dynamiki zastosuje wartości średnie kwartalne. „Wygładzają” one, przedstawiane dynamiką, procesy przez co cały wywód powinien być bardziej zrozumiały.

Wg NBP eksport (w eur) w październiku był o prawie 16% wyższy niż październiku. Dane za październik potwierdziły, że nasze tempo eksportu utrzymuje się na poziomie 12%-13% rocznie. To praktycznie tyle ile wynosi średnia z okresu ostatnich 10 lat. Gdyby wziąć pod uwagę niewiele mniejsze odchylenie standardowe, to tak naprawdę powinniśmy być zadowolenia. Owszem, w latach 2004 i 2006 dynamika eksportu kształtowała się na poziomie 20%, ale to wartości wyjątkowe dla gospodarki. Zwracam uwagę na trzymanie tempa wzrostu, gdyż wskazuje to iż wzrost popytu wewnętrznego niekoniecznie musi doprowadzić do spadku zainteresowania eksportem. Jak widać, nawet mocny złoty nie jest w stanie utrudnić polskim przedsiębiorstwom zdobywania zagranicznych rynków. Trzeba jednak przyznać, że wg badań NBP obecny poziom złotego to już naprawdę może być kres tego co mogą eksporterzy jeszcze zaakceptować. Niemniej chyba przyjemniejszą wiadomością jest zwalnianie dynamiki importu z ok. 18% do nawet 14%. Z ogłaszaniem sukcesu tu bym jeszcze poczekał bo może to być tylko efekt sezonowy. W obecnej sytuacji makroekonomicznej Polski, spadek dynamiki importu byłby niezwykle intrygującym zjawiskiem. Dla nas oznacza to zwalnianie tempa narastania deficytu handlowego. Niestety pozostałe elementy rachunku bieżącego łącznie nie są aż tak korzystne, przez co nie mógłbym w ręką na sercu powiedzieć że zwalnia tempo narastanie deficytu rachunku bieżącego, czyli jeden z podstawowych barometrów makroekonomicznych gospodarki. Najniższa wartość deficytu (CA) jaką odnotowaliśmy w relacji do PKB, to 1,5% (przypominam: mowa o deficycie w ujęciu rocznym) w jesienią 2005 r. Do naszego maximum z 2001 (deficyt: 7,5%) jeszcze nam daleko. Niemniej, by trochę postraszyć, zwrócę uwagę że w ciągu dwóch lat deficyt pogarszał się we względnie stałym tempie, o kolejne 1,3% rocznie. Obecnie jest to ok. 4,2%. Gdyby tak miało być dalej, to nasz niechlubny „rekord” z 2000 osiągniemy za ok. 2,5 roku. To oczywiście tylko prosta matematyka by określić gdzie jesteśmy, ale wskazująca że nie jest to wcale niemożliwe i że jesteśmy już prawie w pół drogi. Być może przejawiam naiwną wiarę, ale nasza gospodarka jakościowo jest już o wiele kroków dalej w porównaniu z końcówką lat 90-tych i początkiem obecnej dekady pod względem wydajności i zajmowanej pozycji w wymianie handlowej. Oczywiście przypomnę, że za gwałtowny wzrost deficytu z niemal 3% w I poł. 1998 do 7,6% dwa lata później odpowiada w znacznej części załamanie handlu z krajami Europy śr-wsch (Rosja), ale nie jest to jedyne wytłumaczenie. Obecnie nasze obroty handlowe są znacznie większe i silniej związani jesteśmy w krajami rozwiniętymi, w tym głównie z krajami UE.

Tempo narastania CA do PKB powinno powoli zacząć zwalniać. Być może mamy tego pierwsze sygnały. Zapomniałem wspomnieć, że dostrzegam oczywiście wpływy pozostałych pozycji rachunku obrotów bieżących na CA, ale w tym opracowaniu chciałem skupić się właśnie na obrotach handlowych. Dane GUS również potwierdzają, że tempo narastania deficytu handlowego powoli zwalnia. Biorąc pod uwagę dynamikę roczną wartości kwartalnych, to na przełomie 2006 i 2007 dynamika sięgnęła ok. 150% by obecnie zwolnić do 120%-130%. Specjalnie chciałem zwrócić uwagę na spadek deficytu handlowego z krajami Europy śr-wsch i być może pierwsze sygnały spowolnienia narastania deficytu z krajami rozwijającymi się. Ostatnia poprawa stosunków z Rosją, może się dodatkowo przełożyć na wzrost eksportu towarów spożywczych. Zawsze to coś.

O marekzelinski

Marek Żeliński. Ekonomista z wykształcenia. Zawodowo związany jestem z sektorem bankowym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gospodarka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.