Idiotyczna krytyka systemu emerytalnego powinna mieć jakieś granice, … bo ludzi żal.

Zachłyśnięcie się idiotyczną i oderwaną od rzeczywistości krytyką ZUS wyprowadza ludzi na manowce i to czasami potwornie odległe. Od czasu do czasu media informują, że taki czy inny obywatel z odwagą staje w szranki z ZUS. O kolejnym „odważnym” poinformowała nas Gazeta Wyborcza (GW) tekstem „Nie ma ucieczki od ZUS, ale próbować można..” w wydaniu z 19 sierpnia. U dołu strony podaję link i gorąco  zachęcam do poprzedzenia lektury mojego wpisu treścią tegoż artykułu. Mój wpis dedykują przede wszystkim autorom wypisującym i wygłaszającym publicznie morze głupstw o ZUS, repartycyjnym systemie emerytalnym itd., bo pan X (imię i nazwisko dostępne jest w artykule w GW) padł ofiarą tych właśnie ideologów. Autor artykułu w GW w pewnym stopniu też bez grzechu nie jest. Artykuł przytacza argumenty walczącego z ZUS zdeterminowanego przedsiębiorcy bez odniesień do faktów i rzeczywistości, przyczyniając się do zamieszania w głowach niezorientowanych w temacie czytelników lub tych co to chcą wierzyć że ich niskie przyszłe emerytury winny jest ZUS.

  

O co więc chodzi? Otóż 56 letni przedsiębiorca  z północnej Polski chce odejść z ZUS i rządu zwrotu składek emerytalnych i rentowych. Skupię się tylko na wątku emerytalnym. – Kto walczy, nie jest niewolnikiem – mówi X. Brzmi do dumnie, a sugeruje że pan X motywowany m.in. godnością, rzuca wyzwanie opresyjnemu ZUSowi. Jednym z argumentów jest wolność decydowania o swoim losie.

Jestem zwolennikiem przymusowego oszczędzania na emeryturę. Wielkość składek i zasady, to temat ma inną dyskusję. Mogę sobie oczywiście wyobrazić świat bez przymusowej składki emerytalnej na ZUS. Z przytaczanych argumentów pana X wygląda na to, że albo nie wie albo udaje że nie wie iż nasz system emerytalny (i nie tylko w Polsce) opiera się na finansowaniu międzypokoleniowym. To znaczy, że ze składek obecnie pracujących finansowane są bieżące wypłaty emerytur. Zgodziłbym się (gdyby mnie ktoś pytał) na odejście pana X z ZUS, ale bez wypłacania składek uiszczonych, bo to załamałoby system gdyby taka praktyka stała się powszechna. Proponuje też by w takim razie zrezygnować z anonimowości i każdemu z płacących składki przypisać jakiegoś emeryta z najbliższej rodziny, by finansowani emeryci nie byli anonimowi dla składkowiczów . Będę okrutny i proponuję mamę, tatę, babcię, dziadka, ciocię itp. Wobec tego jeżeli pan X rezygnuje z przelewania składek do ZUS, to niech tego nie mówi urzędnikowi ZUS, tylko pójdzie do cioci na emeryturze i powie prosto w oczy: „ciociu nie lubię ZUSu, wobec czego Twoja emerytura będzie niższa o 613 zł” (bo tyle obecnie pan X wpłaca co miesiąc). Jeżeli upierałby się przy zwrocie składek wcześniejszych, to również odesłałbym do emerytów z najbliższej rodziny, jeśli zwrócą mu pieniądze to co mnie to w sumie obchodzi.

Jesteśmy tu i teraz, i dominuje u nas system repartycyjny. Nie możemy cofnąć się do czasów kiedy tworzony był system emerytalny, a ponadto finansowanie międzypokoleniowe ma sporo zalet, tylko pan X albo tego nie doczytał albo nie chciał bo tak mu wygodnie. Warto też podkreślić, że pan X jako przedsiębiorca jest w dość uprzywilejowanej pozycji. Może płacić ok. 2/3 podstawy wymiaru, z czego korzysta dominująca większość przedsiębiorców. Ja tego przywileju nie mam i nie czuje się z tego powodu nieszczęśliwy.

Wątek humorystyczny to domaganie się przez pana X od ZUS informacji, co dzieje się z jego składkami. Przeżywamy od 2-3 lat ożywioną dyskusję o polskim systemie emerytalnym i chyba nie ma tygodnia by ktoś nie wyjaśniał w mediach co się dzieje z pieniędzmi w ZUS i na czym polega I filar. Pan X twierdzi że zbiera medialne informacje o systemie emerytalnym, jakim więc cudem nie znalazł odpowiedzi na swoje pytanie, tego nie wiem.

Nie mniej zaskakujące jest twierdzenie: ” …. uważa (MŻ – chodzi o pana X), że gdyby swoje składki ulokował w najmniej korzystną, bezpieczną lokatę, na starość miałby co najmniej po kilkaset złotych miesięcznie więcej, niż oferuje ZUS”. Niestety nie jest to prawdą i dziwie się, że autor artykułu w GW pozostawił tą opinie bez komentarza. Od 2-3 m-cy w mediach trwa dyskusja o stopach zwrotu z II i I filara. Okazuje się że OFE uzyskują porównywalną stopę zwrotu co indeksacja w ZUS i są to niestety stopy wyższe niż oprocentowanie lokat „bezpiecznych”. Warto się nad tym chwilę zatrzymać, ponieważ w polskim społeczeństwie wyższość samodzielnego inwestowania nad waloryzacją w ZUS, pełni rolę niepodważalnej prawdy absolutnej. Niestety osiągane przez profesjonalistów (OFE, TFI, portfele indywidulane itd.) od inwestowania wyniki w ostatnich latach potwierdzają podręcznikową prawdę, że stopy zwrotu z inwestycji i ich rozkład mają swoje ograniczenia. Zachęcam to przeanalizowania zmian indeksów giełdowych, portfeli (np. bardziej agresywne fundusze inwestycyjne), lokat bankowych czy wyniki lokat strukturyzowanych itd., by zobaczyć zależność pomiędzy ryzykiem, bezpieczeństwem i osiąganą stopą zwrotu. Gdyby pan X tą wiedzą dysponował i nałożył na to indeksację w ZUS, podejrzewam ze szybko by się z ZUSem przeprosił. Nie wiem co pan X rozumie pod terminem bezpieczna lokata. Mogę tylko zachęcić do analizy tychże „lokat” z punktu widzenia prawdopodobieństwa upadku instytucji przyjmujących lokaty (nie wnikam czy mają to być lokaty bankowe, obligacje, kupno udziałów w sp. z o.o. itd.) i możliwości odzyskania pieniędzy.

Na koniec warto poruszyć wątek wiary w odpowiedzialność za siebie i wiary że nieszczęścia dotykają innych a nigdy nas samych. Pan X chce zrezygnować z ewentualnej renty i, rezygnując z emerytury w ZUS, elementów socjalnych określonych w regulacjach dla I filaru (np. emerytura minimalna).  Być może pan X wierzy że jego zdrowy tryb życia, firma i wykształcenie oraz umiejętność bezpiecznego lokowania pieniędzy dają mu prawo do uwolnienia się od płacenia składek na ZUS i NFZ. Niestety analiza populacji wskazuje, że …. ludzie ulegają losowym nieszczęściom, zapadają na ciężkie choroby pomimo zdrowego trybu życia i tracą pracę wskutek zmian na rynku pracy. Doświadczenia z samodzielnym inwestowaniem przez ludzi również potwierdzają, że ludzie  nie mają wystarczającej wiedzy na ten temat. Przykład? Bynajmniej nawet nie Amber Gold. W 2007 r. kilkaset tysięcy ludzi zainwestowało w fundusze inwestycyjne w okresie ewidentnego przewartościowania akcji. Znaczna większość z nich poniosła straty. Dodatkowo nie jest żadną tajemnicą, że znaczna część ludzi nie chce myśleć o zabezpieczeniu finansowym na okres jesieni życia, bo wolą wyznawać teorię „jakoś to będzie”. Niestety niejednokrotnie nie „bywa”.  Z tego m.in. powodu w interesie państwa (czyli nas wszystkich) jest zmuszenie do oszczędzania na starość, by rzesze ludzi nie stały w kolejce po pomoc społeczną.

Oczywiście zwolennicy wolności mogą uparcie twierdzić, że kategorycznie nie akceptują państwowego przymusu i świadomie chcą ryzykować. Ok. Niech tak będzie. Ja tylko uważam, że w takich przypadkach powinni być proporcjonalnie ograniczeni w dostępie  do  form pomocy społecznej. By było bardziej obrazowo: jeżeli ktoś ulegnie wypadkowi i nie opłacał składki rentowej, to cóż….. trudno. Jeżeli przedsiębiorca/pracownik nie korzysta z ZUS a wykonuje pracę upoważniającą do wcześniejszej emerytury i przedwcześnie straci zdrowie i możliwość wykonywania pracy, to …. też trudno? W wiarygodność walki o wolność wyboru ludzi takich jak pan X uwierzę wtedy gdy orędownicy wolności równocześnie będę się ubiegać o zrzeczenie się roszczeń od państwa (pomoc społeczna) na ewentualność nieszczęść i wypadków. O tym niestety jakoś nie słychać.

 

http://wyborcza.pl/1,87648,14457120,Nie_ma_ucieczki_od_ZUS__ale_probowac_mozna___.html#MT#ixzz2ch1hBeOx

O marekzelinski

Marek Żeliński. Ekonomista z wykształcenia. Zawodowo związany jestem z sektorem bankowym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Finanse osobiste. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.