A.Duda i B.Komorowski o SKOKach i przyjęciu euro.

Kampania prezydencka tradycyjnie
zahacza o ekonomię. Trudno żeby było inaczej. Polityczne spory i rywalizacja o
głosy oraz wizerunek nieco nam ekonomiczne tematy wypacza.

B.Komorowski na szczęście
nadmiernie tematu finansowych problemów SKOKów nie wykorzystuje. Nie ma co
jednak ukrywać, że rola kandydata PiS Andrzeja Dudy w dość przykrej jak dotąd historii
sektora SKOK jest, co by tu nie mówić, skandaliczna i dyskwalifikująca go
moralnie w wyścigu do prezydenckiego fotela. Miał być ‘polski kapitał’ a wyszedł
kabaret i polityczno-finansowy skandal wobec którego nawet KNF jest częściowo
bezradny. Przypomnę że Andrzej Duda wspomagał byłego prezydenta L.Kaczyńskiego
w opóźnianiu przekazania kontroli na SKOKami Komisji Nadzoru Finansowego.

Teraz sytuacja SKOK jest bardzo
zła i …zabawna. Zła bo z BFG klienci banków płacą ok. 3 mld za ekonomiczne
eksperymenty. Zabawna… bo ‘narodowo-patriotyczna’ myśl bankowa jest ratowana
przez ‘zachodnio-spekulacyjny’ sektor bankowy. Ech, życie potrafi pisać przewrotne
scenariusze.

B.Komorowski ma moim zdaniem
pełne moralne prawo eksploatować temat SKOKów by pokazać czym kończą
nieodpowiedzialne zabawy w bankowość.

Ale i B.Komorowski nieco
rozczarowuje. Najwyraźniej stara się nie wprowadzać tematu przystąpienia do
euro do szermierki na programy i wizje dla Polski na najbliższe lata. Tymczasem
temat wprowadził do kampanijnej rywalizacji Andrzej Duda. ..A że euro to
drożyzna i wzrost inflacji, że prezydent chce rzekomo wprowadzić euro już w
2016 itd. Itd. Ręce opadają, bo albo A.Duda jest ekonomicznym ignorantem, co
budzi niepokój biorąc pod uwagę o co teraz rywalizuje z B.Komorowskim, albo za
ignorantów uważa Polaków. Niestety faktem jest że Polacy o euro mają dość mała
wiedzę, więc łatwo ulegają politykom i publicystom żerujących na społecznej
niewiedzy.

Temat rzekomego wzrostu cen z
powodu przyjęcia euro był już przedmiotem wielu badań i wyjaśnień. A.Duda chyba
zna niektóre z nich lub został o ich wynikach poinformowany, więc w spór merytoryczny
nie wchodzi, bo skończyłoby się tą ogromną medialną klęską. Sięgnął wiec
kandydat PiS po tani populistyczny chwyt, … bo w Polsce jest taniej niż u
Słowaków. Powodem ma być euro. Otóż euro nie ma z tym nic wspólnego. Różnice na
niekorzyść towarów i usług wyrażonych w euro wynikają z różnic kosztów czy
systemów podatkowych i… głównie… ze zmian kursu złotego do euro. A.Duda nieco
manipuluje opinią publiczną. Mówiąc o rzekomo zgubnym wpływie przyjęcia euro na
ceny, używa argumentacji z innej bajki. Ta bajka to różnice cen między
poszczególnymi krajami wskutek zmian kursu wymiany. To się może wydać
(pozornie!) zaskakujące, ale B.Komorowski mógłby ten argument wykorzystać jako
potwierdzenie iż euro warto przyjąć.

Trudno komentować sugestie A.Dudy
i jego sztabowców iż prezydent chce wprowadzić euro w 2016. Decyzja o przyjęciu
euro należy do kogo innego (rząd, parlament..) i – biorąc pod uwagę sekwencje
działań – euro w 2016 przyjąć się nie da. Ponadto nawet jeśli B.Komorowski
wygra oraz kilka miesięcy później wygra PO (tzn. będzie  kolejny rząd koalicyjny z PO), to przyjęcie
euro nam nie grozi. Biorąc pod uwagę sytuację ekonomiczna UE i nasze finanse
publiczne oraz polityczny klimat, to poważnie wątpię czy euro będzie przedmiotem
poważniejszych debat w przyszłym parlamencie. Pani premier i politycy koalicyjnych
partii nie ukrywają, że przyjęcie euro nie jest na liście priorytetów rządu.
Zresztą i obecny prezydent, zachęcając przed wieloma miesiącami do dyskusji o
euro, zwracał uwagę że jej rozpoczęcie będzie miało sens dopiero w nadchodzącej
kadencji parlamentu.

B.Komorowski zdawał się obawiać
podejmowania tematu euro w swojej kampanii. Szkoda, bo to chyba tylko efekt
politycznej kalkulacji na czas kampanii. Niestety rękawicę rzucił mu główny
rywal, więc temat euro pojawił się na stole. Dalej unikać go nie sposób. Moim
zdaniem B.Komorowski powinien odważnie podjąć temat i spokojnie wyjaśnić
Polakom co euro daje i dlaczego inni je już przyjęli. Odważne podjęcie tematu
euro ułatwił mu A.Duda. Wystarczy więc zacząć od wyjaśnienia lęków jakie
wzbudza euro w głowach Polaków. Lęki te oparte są głównie na wykreowanych
medialnie mitach i ewidentnych manipulacjach, z których pełnymi garściami
korzysta A.Duda. Byłoby więc i o euro i o banalnych manipulacjach A.Dudy i
polityków PiS.

 


O marekzelinski

Marek Żeliński. Ekonomista z wykształcenia. Zawodowo związany jestem z sektorem bankowym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Opinie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.