Inflacja za marzec. No to nam prezydent USA bigosu narobił.

Sytuacja jest faktycznie niecodzienna. GUS zaprezentował na koniec marca wstępne wyniki inflacji za marzec i … bum. Inflacja podskoczyła nam raczej głównie przez ceny paliw. (na szczegółowe wyniki inflacji musimy poczekać niemal dwa tygodnie).

Konflikt z Iranem podbił ceny surowca (ropa Brent) o ok. 50% w jeden miesiąc. Porównałem nieco danych za minione 10 lat i takiego skoku cen ropy w jeden miesiąc w analizowanym okresie nie zaliczyliśmy. Zbliżony skok cen miał miejsce łącznie w m-cach maj-czerwiec 2020 r. , czyli w okresie Covid. Przy czy tamten wzrost cen surowca był odreagowaniem po analogicznym spadku cen ropy w pierwszych 2-3 miesiącach pandemii.

‘Paliwa’ z grupy ‘Eksploatacja prywatnych środków transportu’  z koszyka inflacyjnego wzrosły w marcu aż o 15% wobec lutego. To rekord i główny czynnik podbijający nam inflację z 2,1% w styczniu i lutym do 3% w marcu. I to niemal na pewno nie koniec podbijania inflacji przez ceny surowca do produkcji paliw. A co dalej? Tak jak mało kto (lub pewnie nikt) nie spodziewał się takiego rozwoju wypadków wokół Iranu, tak też mało kto ma ochotę podawać prognozy, bo nikt nie wie kiedy konflikt się skończy. Za dwa dni, a może za dwa miesiące.  Można jedynie szukać analogii w przeszłości, czyli gwałtownych wzrostów ceny ropy w krótkim okresie z równie szybkim spadkiem, stabilizacją cen lub czymś pomiędzy. Zakładając, że konflikt w miarę szybko się skończy (max miesiąc?), to skok cen paliw może nam podbić inflację przejściowo o 1 do 2 pp, przy odniesieniu do poziomu ze stycznia i lutego. Przy czym istotna część tego wzrostu przypadła już na miniony miesiąc. Zobaczymy, może wzrost inflacji przyhamuje rządowy program ograniczający wzrost cen paliw.

O marekzelinski

Marek Żeliński. Ekonomista z wykształcenia. Zawodowo związany jestem z sektorem bankowym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Opinie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.