Spadek udziału spożycia zbiorowego.

Trudno się z Polsce rozmawia o 500+. Obrońcy 500+ natychmiast śmiało twierdzą, że jakoś pieniądze na 500+ się znalazły i że gospodarka nie przeżywa przez to problemów. Niestety to nie jest tak. Z gospodarką,  w rozumieniu tempa wzrostu PKB, faktycznie nie jest źle. To jednak zasługa znacznego wzrostu PKB, na który PiS nie miał żadnego wpływu i do niego się nie przyczynił. Dzięki wzrostowi PKB na poziomie 5%, szerokim strumieniem wpływają do budżetu podatki. Zostawmy jednak wzrost gospodarczy na boku.  Będzie okazja i do tego wrócić.

W piątek GUS przedstawił szacunki danych PKB. I m.in. właśnie tu proponowałbym spojrzeć zwolennikom teorii, że pieniądze na 500+ leżały z boku i wystarczyło je podnieść i rozdać bez konsekwencji dla otoczenia.

W danych o PKB, GUS podaje m.in. dane dot. spożycia publicznego. W dużym uproszczeniu, spożycie publiczne to wydatki na funkcjonowanie sektora publicznego i usługi oferowane gospodarstwom domowym przez tenże sektor (obrona narodowa, edukacja itd.).  Z chwilą przejęcia rządów przez PiS, udział spożycia publicznego w relacji do PKB powoli spadł z 18% do 17,6%. Spadek udziału oznacza, że dynamika nakładów na działalność publiczną była wolniejsza od tempa PKB. Jak więc widać, PiS wcale tak chętnie nie dzieli się owocami wzrostu gospodarczego jak to medialnie deklaruje.

Rząd tam gdzie może, powstrzymuje wzrost wydatków ponad niezbędną konieczność, ponieważ wydatki na 500+ grubo przekraczają możliwości finansów publicznych. Dość stanowcze potraktowanie lekarzy na początku roku i niedawno środowisk niepełnosprawnych, nie były przypadkiem. Przypomnę, że wzrost publicznych nakładów na służbę zdrowia został wymuszony strajkami lekarzy. Rząd dość szybko ustąpił, żeby uniknąć wałkowania tematu w mediach, ponieważ PiS nie planował realizacji wzrostu nakładów publicznych z 4,6% do 6% PKB.

W medialnym przekazie PiS jawi się jako ugrupowanie, które przybliżyło instytucje państwa Polakom i hojnie rozdające pieniądze we wszystkich obszarach aktywności państwa. Pieniądze, a i owszem są hojnie rozdawane, ale głównie w postaci 500+. W efekcie mamy do czynienia nie tyle z nowym wymiarem państwa społecznie wrażliwego, co raczej z lewicowo-politycznym populizmem. Niestety, bardzo skutecznym.

O marekzelinski

Marek Żeliński. Ekonomista z wykształcenia. Zawodowo związany jestem z sektorem bankowym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Opinie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.