Zasiłek dla bezrobotnych poza obszarem polityki społecznej wg PiS.

Polityka socjalna państwa przejawia się w wielu aspektach życia społecznego. Jednym z jej punktów jest zasiłek dla bezrobotnych, udzielany po utracie pracy. Temat wydaje się chwilowo mało istotny, bo na tle państw UE mamy jedną z najniższych stóp bezrobocia. Skoro jednak tak wiele się ostatnio mówi o przełomie w politycy socjalnej państwa, to proponuje przyjrzeć się tematowi.

Wpierw nieco historii i porównań.

Na tle wszystkich państw UE (do analizy wziąłem dane z lat 2001-2017, Eurostat), Polska nie należy i nie należała do najhojniejszych pod względem wydatków na zasiłki dla bezrobotnych i politykę z bezrobociem związaną. Zupełnie inaczej porównanie wygląda na tle państw z obszaru tzw. demoludów. Chodzi o państwa zależne przed laty politycznie i gospodarczo od ZSRR. I sądzę, że takie porównanie jest rzetelniejsze, bo mieliśmy podobny punkt startowy. Z tej perspektywy Polska należała do państw, które na pozycję unemployment (grupowanie wydatków finansów publicznych wg metod. COFOG) wydawała najwięcej (w relacji do PKB).  W latach 2001-2009 było to 0,9%-1,0% PKB. W kolejnych latach wydatki na unemployment systematycznie zbliżały się do średniej dla analizowanych krajów. Relatywnie wysokie nakłady na zasiłki itd. w pierwszych latach analizowanego okresu wynikały po części z wysokiego bezrobocia. Po 2009 r. musieliśmy powstrzymywać wzrost wydatków publicznych ze względu na konieczność obniżania deficytu finansów publicznych po kryzysie gospodarczym. Od 2014 r. bezrobocie w Polsce zaczęło spadać, więc wartość nakładów na zasiłki dla bezrobotnych i politykę wsparcia spadała aż do 0,4% PKB (2017 r.)

Aż 85% bezrobotnych nie ma prawa do zasiłku i w analizowanym okresie wartość ta była niemal bez zmian. Z punktu widzenia osoby tracącej pracę sytuacja staje się, z chwilą utraty pracy, dramatyczna. Z pełnego wynagrodzenia, przechodzi się na kilkusetzłotowy zasiłek, który odbierany jest po kilku miesiącach (okres podstawowy to 6 m-cy). Oczywiście po drodze pobierane jest wynagrodzenie w okresie wypowiedzenia. Gdy podzielić wartość wypłacanych zasiłków przez liczbą bezrobotnych pobierających zasiłek, to wychodzi wartość niemal 740 zł zasiłku miesięcznie. To wartość marginalnie większa od podstawowego zasiłku otrzymywanego w pierwszych trzech miesiącach (730 zł). (Po trzech miesiącach zasiłek jest obniżany o ok. 150 zł).

Mamy tu do czynienia ze swego rodzaju luką socjalną. Osoba tracąca pracę, po kilku miesiącach (okres zależny od kilku czynników) może pozostać bez środków do życia i staje się beneficjentem pomocy społecznej.

PiS w swojej polityce społecznej nie ujął zasiłku dla bezrobotnych, skupiając się na 500 plus. To jeden z wielu mankamentów polityki PiS. Ta sfera została przez PiS zlekceważona, czego nie można powiedzieć o środkach zgromadzonych na kontach Funduszu Pracy. Przypomnę, że z Funduszu Pracy opłacane są zasiłki dla bezrobotnych.

Niemal co piąty bezrobotny, to osoba powyżej 55 roku życia. Są to więc dorośli, którzy niemal na pewno nie są beneficjentami 500 plus ze względu na wiek dzieci (powyżej 18 lat). W podobnej sytuacji są bardzo młodzi bezrobotni lub osoby nieco starsze bez potomstwa. Biorąc więc pod uwagę hojność PiS w ramach 500 plus, brak zmian skierowanych dla osób z kręgu bezrobotnych jest zaskakująca. Można było się więc zastanowić nad zwiększeniem zasiłku lub wydłużeniem czasu jego otrzymywania (pomysłów jest mnóstwo). PiS tymczasem pozostawił ten obszar bez zmian, chętnie za to angażując nadwyżki Funduszu Pracy na coraz to nowe pomysły (w tym dopłaty do PPK czy dofinansowanie tzw. trzynastych emerytur).

To jeden z kolejnych wpisów próbujących przedstawić politykę społeczną PiS w szerszym kontekście. Polityka społeczna PiS, nie dość że przekracza nasze możliwości finansowe, to jeszcze w dużym stopniu ma charakter populistyczny. Biorąc pod uwagę skalę środków przeznaczonych na 500 plus, tzw. trzynastą emeryturę i zakup materiałów szkolnych, pominięcie sfery zasiłków dla bezrobotnych powinno budzić zainteresowanie. Wypłata zasiłków dla bezrobotnych to raptem 1,3 mld zł w 2018 r. (dane z Biuletynu GUS). To kwota niezwykle skromna na tle wydatków na 500 plus.

O marekzelinski

Marek Żeliński. Ekonomista z wykształcenia. Zawodowo związany jestem z sektorem bankowym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Opinie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.