Kaczyński nie chce katastru.

Za naszym życiem politycznym doprawdy trudno nadążyć. Bach, a tu w mediach prezes Kaczyński mówi o katastrze. Szok podwójny. Skąd nagle kataster, no i co ma do tego J.Kaczyński?

Po krótce: heca ma podtekst polityczny, ale grubo ciekawsza jest strona ekonomiczna katastru, również w odniesieniu do sytuacji obecnej. Jeden z think tanków współpracujących z Fundacją Batorego, przy okazji debaty o ewentualnej modyfikacji funkcjonowania jednostek samorządowych, zaproponował, by samorządy mogły pozyskiwać wpływu z katastru. Celem miałoby być m.in. finansowanie polityki socjalnej państwa w jego samorządowym wydaniu. Podejrzewam, że o propozycji nikt by nie usłyszał, gdyby nie J.Kaczyński. Nawet środowiska, które z zainteresowaniem komentowały propozycja reform samorządowych, nie przyłożyły do propozycji z katastrem większej uwagi. Szef PiS postanowił nadać propozycji kontekst polityczny i wystąpił w roli obrońcy przed katastrem, który rzekomo chcą wprowadzić środowiska niesprzyjające obecnemu rządowi.

Oczywiście J.Kaczyński nie ma czego bronić, bo żadna z opozycyjnych sił politycznych na pewno nie zaproponuje nowego podatku w obecnych okolicznościach politycznych. A już na pewnie nie katastru. Warto zwrócić uwagę, że pomysłodawcy sugerowali przeznaczenie wpływów z katastru m.in. na politykę socjalną. Wydawałoby się więc, że J.Kaczyński tej inicjatywie powinien sprzyjać. No, ale wyszło jak wyszło. Polityka górą.

Zostawmy na chwilę politykę na boku.

Kataster wcale nie jest taki zły. W Polsce poważniejsza dyskusja o wprowadzeniu tego podatku była ok. dwadzieścia lat temu. Jednak temat zniknął równie szybko jak się pojawił. Politycy przyjęli, że podatek byłby bardzo źle przyjęty przez społeczeństwo. Sądzę, że politycy zbyt łatwo porzucili temat. Szkoda.

W wielu krajach UE kataster jest elementem systemu podatkowego. Odruchowo kojarzymy podatek z mieszkaniem lub domem, ale dotyczy on też m.in. ziemi. Stawki są zróżnicowane regionalnie i niejednokrotnie obłożone szeregiem uwarunkowań, ulg itd. Bywa, że stosowana jest progresja. Najczęściej stawki zawierają się w niewiele od powyżej 0%  do 3%. Stawka podstawowa najczęściej zawiera się w przedziale  od 0,5% do 2%. W Polsce można by przyjąć stawkę podstawową (np. dla mieszkań) w przedziale 0,2% do 0,5% z systemem ulg dla gospodarstw najsłabszych finansowo. Podatek byłby liczony od wartości mieszkania i dzielony na dwanaście rat. Z biegiem lat, moglibyśmy przejść na progresję w przypadku droższych nieruchomości.

Podatek katastralny byłby dobrym uzupełnieniem polskiego systemu podatkowego z kilki powodów. W porównaniu z krajami UE, Polska relatywnie mocno oparta jest na podatkach pośrednich. Słabiej zaś na dochodowych, od kapitału i wartości majątku itp. Biorąc pod uwagę, że polskie społeczeństwo jest zainteresowane znaczną redystrybucją, to trzeba znaleźć wpływy na jej pokrycie.

Opieranie systemu podatkowego na opodatkowaniu dochodów i konsumpcji wydaje się nieco już archaiczne. Polacy gromadzą coraz większy majątek, który zdobywają przez inwestycje, dziedziczenie itd. Wydaje się więc rozsądne uzupełnienie systemu podatkowego o opodatkowanie majątku. M.in. dlatego, że podatki dochodowe dają możliwość ukrywania części dochodów przed tzw. fiskusem.

Wydaje się, że J.Kaczyński zbyt pochopnie odrzucił ideę podatku katastralnego. Tym bardziej, że rozrzutność socjalna rządu i skrócenie wieku emerytalnego zmuszą przyszłe rządy do ograniczenia wydatków socjalnych lub szukania dodatkowych źródeł wpływów.

Niespodziewane podrzucenie w debacie publicznej katastru jest też przez część (raczej niewielką) komentatorów tłumaczone pozornie dość zaskakującą teorią. Być może J.Kaczyński wykorzystał moment by podrzucić temat w debacie publicznej, by oswoić z nim opinię publiczną.  Z biegiem czasu zaś do niego powróci i stwierdzi, że skoro środowiska nieprzychylne PiS sugerują wprowadzenie podatku katastralnego, to PiS obłoży nim społeczeństwo, ale skupi się na podatnikach bardziej majętnych.

O marekzelinski

Marek Żeliński. Ekonomista z wykształcenia. Zawodowo związany jestem z sektorem bankowym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Finanse osobiste. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.