CPI, PPI i ceny w budownictwie w III


Inflacja w marcu (2,5%) mimo iż była na poziomie
zaprezentowanym w styczniowej projekcji NBP i w zasadzie na poziomie oczekiwań
rynkowych nieco strwożyła uczestników rynku finansowego i po kilku
wypowiedziach prasowych członków RPP, rynek ostatecznie przekonał się do
wzrostu stóp o 0,25% na najbliższym posiedzeniu RPP
. Ceny w porównaniu z
lutym wzrosły o 0,5%, czyli dość dużo. Mocno wzrosły ceny żywności (0,8%), ale
też dość mocno wzrosły ceny części nieżywnościowej koszyka (0,4%). Za wzrost
cen żywności odpowiadają przede wszystkim: pieczywo, mięso drobiowe (od
stycznia wzrosty miesięczne: 13,6%, 6,4%, 6,6%) oraz owoce i warzywa. W
przypadku dwóch ostatnich grup, wzrosty o tej porze roku nie są niespodzianką,
ale wartości odnotowane w marcu (odpowiednio: 2,1% i 3,0%) są znaczne.

Więcej uwagi chciałbym
poświęcić części nieżywnościowej koszyka, bo być może zaczynają się tu dziać
rzeczy ciekawe
. W tej części koszyka do znacznego wzrostu inflacji
przyczyniły się ceny paliw (wzrost miesięczny 4,5% !) i ceny transportu
kolejowego (wzrost o 4,1% !). Proponuje zwrócić uwagę na „drgnięcia” cen
mebli oraz wyposażenia mieszkań, artykułów medyczno-farmaceutycznych, usług w
zakresie rekreacji i kultury, restauracji i hoteli
. Pozornie są to wartości
niewielkie (dwie, trzy dziesiąte) ale potwierdzające sygnały ze stycznia lub
lutego. Uważam, że to potwierdzenie przerzucania na klientów wzrostów cen w
niektórych sektorach gospodarki (głównie usług) w wyniki utrwalającego się
stosunkowo mocnego popytu w kraju. Stanowi to potwierdzenie tego o czym
uprzedzałem od paru miesięcy, że wiara w niemal bezinflacyjny rozwój gospodarki
przy zwiększającej się roli popytu wewnętrznego w jego utrzymywaniu była
nieuzasadniona, a przynajmniej obarczona niskim prawdopodobieństwem spełnienia
.
Przyznaje jednak, że w niewielkim stopniu może to być efekt większego popytu na
niektóre usługi w wyniki relatywnie cieplejszej zimy. Pozornie wydaje się to
niedorzeczne, ale w jednym z poprzednich opracowań zwróciłem uwagę, że nieco
cieplejsza zima przyczyniła się do większego spożycia piwa, czyli napoju który
pochłaniamy głównie w cieplejsze pory roku. W takiej sytuacji producent lub
dostawca usług reaguje wzrostem cen. Powyższa sytuacja stanowi dla mnie
potwierdzenie, że RPP powinna była prewencyjnie wcześniej podnieść stopę
procentową, niż czekać na pierwsze sygnały które ją do tego zachęcą
.

Dodatkową zachętą do
podniesienia stóp były wyraźne wzrosty dwóch z pięciu wskaźników inflacji
bazowej
. Mam na myśli wskaźniki inflacji bazowej po wyłączeniu cen kontrolowanych
i po wyłączeniu cen o największej zmienności.

Ceny produkcji przemysłowej
(PPI) na szczęście nie zwiększają tempa wzrostu
. W ciągu jednego miesiąca
ceny wzrosły o 0,5%, a to dość słaby wzrost jak na tą porę roku i słabszy od
ubiegłorocznego. W efekcie w ujęciu rocznym ceny wzrosły o 3,3%. Warto
zauważyć, że od II połowy ubiegłego roku wskaźnik roczny utrzymuje się na
poziomie ok. 3,2% z niewielkimi odchyleniami. Byłoby dobrze, gdyby PPI nie
przyspieszał, bo obecne tempo i tak jest już dość znaczne. Jednak obserwując
wskaźniki cenowe poszczególnych działów przemysłu widać utrzymującą się od
kilku kwartałów  tendencje do
zmniejszania się liczby działów z ujemną dynamiką cen. W tej grupie widać że
ceny zwalniają na ogół tempo spadku. W grupie z dodatnią dynamiką cen widać
nacisk na wzrost cen. Na szczęście w hutnictwie, gdzie ceny rosły rocznie w
tempie ponad 20%, brak oznak dalszego przyspieszania. Swoje najlepsze dni
przeżywają producenci materiałów budowlanych z działu PKD 26 (produkcja
materiałów z surowców niemetalicznych pozostałych)
. Najlepsze w
cudzysłowie, ponieważ na ogromny popyt na materiały budowlane chcą lub muszą
reagować wzrostem cen.  W tym dziale
ceny miesięcznie wzrosły aż o 1,3%, a rocznie wzrost sięgnął już 7,0%, czyli
wartość niewidzianą od przełomu 1997/98 (!). W tym sektorze jest dość silna
konkurencja, dodatkowo wzmacniania importem. Jak widać nie pomogło wobec
rosnącego popytu. Przypuszczam, że tempo wzrostu zwolni i z biegiem czasu
powoli zacznie się obniżać. Obecne wzrosty to efekt koniunktury w gospodarce,
ale i skutki minionej ciepłej zimy, która zaskoczyła trochę producentów i
dostawców. W przemyśle więc mamy do czynienia z ciekawą sytuacją. Dwóch-trzech
liderów wzrostów cen nieco słabnie, większość tych którzy zaniżali PPI (mieli
ujemną dynamikę cen) powoli przestaje to robić, a pozostali wciąż – na
szczęście powoli – rosną. Przypuszczam, że to również wpłynęło na decyzję RPP o
podniesieniu stopy referencyjne pod koniec kwietnia
.

I na koniec tradycyjnie budownictwo,
chociaż powinienem je omówić na początku, bo to tutaj bije się ostatnio rekordy
cenowe
. Wskaźnik miesięczny cen w marcu sięgnął 1%. Mamy więc za sobą
trzeci kwartał wzrostów i to coraz mocniej wychodzących poza sezonowe
kształtowanie się miesięcznych wskaźników. Podobnie jak w przypadku działu 26,
mam nadzieję że ceny przestaną przyspieszać. W marcu wskaźnik miesięczny
sięgnął już 6,5%. Zarówno w przypadku działu 26 jak i budownictwa powoli
przestaje tracić znaczenie argument ciepłe zimy. Niemniej, nie tylko jako
ciekawostkę, przypomnę że rok temu marzec był stosunkowo chłodny, a obecny
(średnia temperatura ok. 7 st. C) był najcieplejszym w okresie prowadzonych
przeze mnie obserwacji (od I poł. lat 90-tych). To co się dzieje z cenami wokół
budownictwa jest trochę niepokojące i przypomina lata 90-te, kiedy wobec
ogromnego popytu na usługi budowlano-remontowe dynamika cen budownictwa o kilka
procent przekraczała dynamikę PPI. Czym się to skończyło, można przeczytać w
opracowaniu o budownictwie. Nie mam zamiaru siać strachu, bo do opisywanych
kłopotów budownictwa droga bardzo daleka, a nawet powiem że nie wierzę w
powtórzenie błędów sprzed prawie 10 lat. Dedykowałbym raczej te zdania
inwestującym na potęgę w spółki budowlane na giełdzie.

Wśród osób mających związek z
budownictwem w rozumieniu budowy domu, kupna mieszkania czy remontu, można
spotkać się z przekonaniem że ogólny wskaźnik cenowy nie oddaje rzeczywistości
.
Otóż oddaje, tylko należy pamiętać że wskaźnik jest reprezentatywny dla
budownictwa ogółem. Jest więc wypadkową dla całości prac budowlanych, a nie dla
budownictwa mieszkaniowego. Przypominam, że
budownictwo mieszkaniowe
stanowi jedynie kilkanaście procent prac budowlanych
. Nie przeczę więc,
że w budownictwie mieszkaniowym gwałtownie wzrosły ceny niektórych wyrobów
budowlanych i tzw. robocizny. Potwierdzają to prowadzone przez „Rzeczpospolitą”
analizy cen dóbr i usług wykorzystywanych w budownictwie mieszkaniowym. Polecam
więc „wkładkę” budowlaną do „Rzeczpospolitej” bo to naprawdę cenne źródło
informacji o cenach w tym obszarze. Dodatkowo „Rzeczpospolita” zamiesza tam
wskaźniki zmian cen na rynku nieruchomości i ich prognozy. Polecam.

Marek Żeliński, maj 2007

O marekzelinski

Marek Żeliński. Ekonomista z wykształcenia. Zawodowo związany jestem z sektorem bankowym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gospodarka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.