Rada Polityki Pieniężnej, słowna interwencja.

Członkowie RPP. Konferencja prasowa po spotkaniu RPP 04.04.2012. Zdjęcie na podstawie materiałów prezentowanych przez NBP na stronie www.nbp.pl

Wtorkowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej, to ciekawy i rzadko spotykany przykład interwencji słownej. Szczególnego wymiaru, interwencja ta nabiera właśnie w kontekście obecnej sytuacji gospodarczej i rozbieżności w opiniach pomiędzy środowiskiem analityków ekonomicznych  a RPP.

„W ocenie Rady oczekiwana niewielka skala spowolnienia polskiej gospodarki w horyzoncie oddziaływania polityki pieniężnej zwiększa prawdopodobieństwo utrzymania się inflacji w średnim okresie powyżej celu. Z związku z powyższym w najbliższym okresie Rada rozważy zacieśnienie polityki pieniężnej, o ile nie pojawią się sygnały wskazujące na wyraźne spowolnienie aktywności gospodarczej w Polsce i jednocześnie perspektywy powrotu inflacji do celu nie ulegną poprawie.”

 

To właśnie te ostatnie zdania z komunikatu po ostatnim posiedzeniu RPP i wypowiedzi prezesa NBP sprzed spotkania RPP i z konferencji prasowej po spotkaniu RPP we wtorek, są z całą pewnością warte odnotowania. Obecnie co najmniej większość środowiska analityków ekonomicznych mocno wątpi w podwyżki i traktuje zapowiedzi prezesa NBP jako formę słownej interwencji i podkreślenie, że RPP ani na chwilę nie zapomina co jest jej głównym zadaniem. A zadaniem jest m.in. utrzymanie inflacji w przedziale 1,5% – 3,5%,  przy dążeniu do osiągnięcia wartości ze środka przedziału

To co zasadniczo różni nastawienie RPP i rynku, to postrzeganie gospodarki w średnim terminie. Większość analityków obawia się spowolnienia, które i tak pociągnie nieco za sobą w dół inflację. W takim przypadku najlepszym rozwiązaniem byłoby trzymanie stóp na obecnym poziomie. W przypadku poważniejszego spowolnienia koniunktury (np. 2% i niżej) można by stopę referencyjną w niewielkim stopniu obniżyć. Tymczasem RPP i prezes M.Belka zauważa, że wbrew czarnym wizjom poważne spowolnienie w polskiej gospodarce nie nadchodzi. Prezes NBP przyznał jednak, że jego sugestia o podwyżce stóp zawiera scenariusz niewielkiego i krótkotrwałego spowolnienia. Inaczej mówiąc, prezes NBP wątpi byśmy mieli mieć do czynienia z czymś więcej niż krótkotrwałe spowolnienie koniunktury. Marek Belka przypomniał, że spowolnienia oczekuje się Polsce już od II połowy ubiegłego roku, a gospodarka tymczasem nadal rozwija się w tempie rzędu 4% PKB rocznie. Taki też wynik może być w I kwartale tego roku. Prezes NBP przypomniał, że utrzymywanie się inflacji powyżej 4% trwa już zbyt długo i że biorąc pod uwagę stopy realne oraz kondycję gospodarki, obecna polityka pieniężna prowadzona przez NBP jest łagodna.

Na konferencji prasowej we wtorek członkowie RPP przypominali, że RPP nie chce podnosić stóp pochopnie. RPP poczeka na kolejne dane makroekonomiczne, które powinny dać odpowiedź czy Polsce grozi poważniejsze spowolnienie w tym roku. Jeżeli dane nie potwierdzą obaw dotyczących poważniejszego spowolnienia, to trzeba się będzie faktycznie liczyć z realizacją zapowiedzi RPP, czyli podniesieniem stóp w II kw. Dodatkowo prezes NBP przypomniał, że ewentualne zacieśnianie polityki pieniężnej powinno być wynikiem patrzenia na gospodarkę i inflację w dłuższym terminie. Myśl co do zasady absolutnie słuszna, ale szalenie trudna obecnie do realizacji (chodzi o trafność prognoz). Prezes NBP wykazuje tu chyba faktycznie więcej odwagi niż rynek, bo  gotów jest zaryzykować wiarę  (oczywiście popartą prognozami) przekonanie w pewien scenariusz, by uniknąć prowadzenia doraźnej polityki pieniężnej.

Jeżeli faktycznie nie potwierdzą się gorsze prognozy makroekonomiczne dla Polski, to małe podniesienie stóp mogłoby być niezłym posunięciem. Złoty ma już większość aprecjacji za sobą w porównaniu z poziomami z grudnia i jeżeli tan proces ma trwać dalej, to i tak dość wolno. Stopy procentowe papierów rządowych są obecnie na i tak bardzo niskim poziomie i mała podwyżka stopy referencyjnej nie wywoła zamieszania. Rynek i tak wie, że nawet jego uczestnicy sami mogą podnieść rentowności papierów rządowych, ponieważ w marcu rentowność obligacji była niezwykle niska.

Pozostaje pytanie jaka mogłaby być  taka podwyżka. Moim zdaniem, jeśli już, to 25 pkt bazowych w najbliższych miesiącach (II kw). Zobaczymy. Faktycznie gospodarka się nie pogrąża i ktoś w końcu powinien zaproponować rynkowi nową interpretację sytuacji makroekonomicznej. Na rynku, wśród analityków, panuje przekonanie o spowolnieniu gospodarczym i stabilizacji lub obniżeniu stopy referencyjnej NBP.

Słowna interwencja RPP i prezesa NBP, to ciekawa inicjatywa, której na pewno nie wolno lekceważyć. Mamy problem z obniżaniem inflacji i RPP zdecydował się dać stanowczy komunikat dla rynku, że nie zamierza w nieskończoność czekać na samoczynny spadek inflacji. Gdybym był członkiem RPP, to przy braku oznak poważniejszego i dłuższego spowolnienia oraz przy inflacji powyżej górnej granicy celu inflacyjnego lub na jej poziomie, też głosowałbym za podwyżką w czerwcu lub w III kw. RPP sama sobie postawiła wysoko poprzeczkę i w przypadku zajścia warunków do podniesienia stóp (tak jak je określono  w komunikacie po spotkaniu RPP i w wypowiedzi prezesa NBP), będzie musiała stopę referencyjną podnieść i nie będzie mogła z tym długo czekać.

O marekzelinski

Marek Żeliński. Ekonomista z wykształcenia. Zawodowo związany jestem z sektorem bankowym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Rynek finansowy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.