Wycena polityczna.

Przy każdej publicznej sprzedaży akcji firmy państwowej, zawsze jakiś polityk lub partia z oburzeniem ogłasza, że akcje sprzedawane są za tanio. Tym razem za tanio sprzedawane są akcje PKP Cargo S.A.

„Prywatyzacja PKP Cargo prowadzona jest nieprawidłowo, a wycena spółki jest wyraźnie zaniżona – powiedział w środę prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński”. „Jarosław Kaczyński ocenił, że wycena przewoźnika nie odzwierciedla realnej wartości przedsiębiorstwa i nie ma nic wspólnego z zyskami jakie przynosi firma i jej majątkiem”. To cytaty  z oficjalnej strony PiS.

Z informacji znalezionej na portalu niezależna.pl, znalazłem jeszcze coś takiego: „Były minister transportu Jerzy Polaczek (PiS) oceniał, że przyjęta strategia prywatyzacji, nie „tworzy żadnych elementów prorozwojowych dla PKP Cargo”. Według niego błędem jest sprzedaż tak dobrej spółki za 1,36 mld zł, czyli za mniej niż półroczne przychody firmy z działalności podstawowej.”

Niestety zarówno z notatki na stronie partii jak i medialnych wypowiedzi jej członków  nic więcej o wycenie w zasadzie dowiedzieć się nie można. Tak jest przy każdej sprzedaży akcji państwowej spółki.

Jestem jak najbardziej za kontrolą procesu prywatyzacji podmiotów państwowych. Uważam również, że jest naturalne iż proces, cel prywatyzacji oraz cenę akcji kontrolują politycy opozycyjnych partii. Bo w końcu chodzi o duże pieniądze, zmianą struktury właścicielskiej i podmioty o niejednokrotnie strategicznym znaczeniu dla kraju, gospodarki czy branży.

Niestety za każdym razem głos opozycji nie wychodzi poza „….wycena spółki jest wyraźnie zaniżona…”. Co znaczy „wyraźnie”, tego nie wiem. 10%, 20%, 30% ?? Rzetelność „politycznej” wyceny pozostawia sporo do życzenia, jeśli się weźmie pod uwagę ceny sprzedaży i osiągane zyski przez nabywców akcji na przestrzeni lat. Bywało, że politycy krzyczeli że cena akcji na rynku pierwotnym jest za niska, a w dłuższym okresie inwestorzy ponosili straty lub osiągana stopa zwrotu była bardzo niska.

Wcale nie zamierzam ośmieszać mieszania się polityków w proces prywatyzacji i opiniowanie wyceny. Proponuje jednak by zmusić polityków do zaprezentowania rzetelnej wyceny, co skutecznie zniechęci do populizmu. Nie ma co tracić czasu na dyskusję jak taka wycena miałaby wyglądać. Wystarczy by media wymuszały zaprezentowanie wyceny wg standardu jaki prezentują domy maklerskie w Polsce.

Proponuje zajrzeć zainteresowanym na strony domów maklerskich. Domy maklerskie udostępniają całe mnóstwo wycen, więc jest się z czego uczyć i co podglądać. Sam parę lat temu analizowałem wyceny z różnych domów maklerskich by poznać i porównać zasady i prawidła sztuki. Szczerze mówiąc, jak ktoś ma wstręt do książek, to z dostępnych analiz może się nauczyć zasad wyceny.

Przed wpisem spojrzałem na jedną z takich wycen. Dokument ma ok. 20 stron. Zawiera ocenę rynku, podmiotu i jego perspektywy oraz czynniki ryzyka. Każde opracowanie zawiera opis założeń do wyceny i ich uzasadnienie. Około połowa opracowania to słupki z danymi i wyliczenia. Jest więc prognoza wyników podmiotu i wycena w oparciu o DCF i metodę porównawczą. Wynikiem jest wyliczona wartość podmiotu i cena akcji.

Taki też standard powinno się narzucić politykom. Nic nie stoi na przeszkodzie by krytyka wyceny była poparta wyliczeniami. Zapewniam, że radyklanie spadnie ochota do stwierdzeń „wycena spółki jest wyraźnie zaniżona”. Książki prezentujące metody wyceny są łatwo dostępne. Do tego jeszcze komputer z arkuszem kalkulacyjnym i sporo wolnego czasu. Nie ma co ukrywać, że zebranie materiału analitycznego lub lektura prospektu emisyjnego (600-800 stron !!!), to niezłe wyzwanie.

Pierwsze co politycy zauważą, to to że nie ma czegoś takiego jak precyzyjne wyliczenie wartości przedsiębiorstwa. Możemy mówić co najwyżej o szacowaniu wartości. Nawet doświadczeni analitycy domów maklerskich potrafią się różnić w wycenie oferty na rynku pierwotnym o co najmniej kilka procent od podanej przez organizatorów emisji  ceny emisyjnej danego podmiotu.

Każda partia może zorganizować sobie grupę własnych ekonomistów zajmujących się wyceną spośród swoich członków. Może też powołać m.in. do tego tzw.  think tank czy korzystać z usług zewnętrznej instytucji. Z pieniędzmi na przeprowadzanie wycen też nie ma problemu, ponieważ partie dostają dotacje na działalność.

 

O marekzelinski

Marek Żeliński. Ekonomista z wykształcenia. Zawodowo związany jestem z sektorem bankowym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wycena i analiza przedsiębiorstw; analizy branżowe. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.