Zakusy na oszczędności Polaków. Wątpliwości wokół wypowiedzi prezesa PFR.

Wokół wypowiedzi prezesa Państwowego Funduszu Rozwoju (PFR) dla Telewizji Trwam (TT) zrobiło się spore zamieszanie. Chyba nieco przesadziły tym razem media, które zaczęły straszyć przez Święta, że rząd (za pośrednictwem PFR) planuje skok na oszczędności obywateli. Po krótce, w kilku zdaniach, trzeba wyjaśnić o co te całe zamieszanie. Niestety, szef PFR niezupełnie jest tu bez winy.

Kilka dni temu Paweł Borys, szef PFR, wypowiadał się w TT. Pojawił się temat finansowania drugiej wersji Tarczy. Rozmowa mogła zrobić wrażenie tzw. ustawki, bo prowadzący audycję okazał się zorientowany w temacie deponowanych przez Polaków w bankach oszczędności i zgrabnie wystawił temat szefowi PFR. Chodziło o to, że tą część Tarczy za którą odpowiada PFR można by sfinansować pieniędzmi obywateli poprzez emisję obligacji. Prezes PFR temat oczywiście podjął i potwierdził, że bierze się pod uwagę zaproponowanie obywatelom atrakcyjnej formy oszczędności w formie obligacji.

W uzupełnieniu trzeba dodać, że w materiałach promocyjnych tak rząd jak i PFR niezbyt chętnie wspominają o finansowaniu Tarczy. Niewprawny ekonomicznie czytelnik, może odnieść wrażenie, że P.Borys wespół z M.Morawieckim dysponują niekończącym się źródłem pieniędzy. A tak niestety nie jest.

P.Borys pieniądze na Tarcze, m.in. w części za którą on odpowiada, musi dopiero zebrać. Z programu w TT można odnieść wrażenie, że urzędnicy rządowi i sympatyzujące z rządem media starają się ostrożnie uświadamiać o tym społeczeństwu. Trzeba uczciwie powiedzieć, że nikt nie mówił o zabraniu obywatelom pieniędzy, a jedynie o zaproponowaniu atrakcyjnych form oszczędzania w postaci obligacji.  Jeżeli byłyby to atrakcyjnie oprocentowane obligacje z oczywistą gwarancją skarbu państwa, to czemu nie. Niestety żadne szczegóły nie padły.

Powtórzmy więc: nikt Polakom pieniędzy nie zabiera, ale i nikt nie podaje szczegółów całej operacji w jakiej nasze oszczędności mogą odgrywać kluczową rolę.

Ale pytań  i wątpliwości jest ogromne mnóstwo. Bo nie tylko sama operacja, jej zasady oraz skala (mowa o Tarczy), budzą wątpliwości. P.Borys ma niestety mocno nadwątloną reputację i wiarygodność.

Pytanie i wątpliwości. O jakich obligacjach mówimy? Jak będzie wyglądała gwarancja wykupu ? Jak będzie skonstruowany wehikuł finansowy, który zrekompensuje bankom ubytek depozytów? Chodzi m.in. o rolę NBP i osadzenie całej operacji w kontekście finansów publicznych. Skoro znaczna część środków pomocowych sfinansowana obligacjami może być umorzona, to jak sfinansowany będzie wykup obligacji? Pytania można mnożyć i uszczegóławiać.

Szef PFR, jak wyżej wspomniałem, roztrwonił swoją wiarygodność, co potęguje obawy. P.Borys jak może wspiera fanfaronadę rządu m.in. w obszarze Tarczy. Pieniędzy jeszcze nie zebrał, programu nie uruchomił, ale już ogłasza z mediach, że w relacji do PKB to jeden z największych programów wśród krajów dotkniętych wirusem. Szef PFR brał udział w medialnej manipulacji dotyczącej uzasadnieniem zmiany OFE na IKE. Itd. Trudno się więc dziwić, że wyrażone zainteresowanie naszymi oszczędnościami wzbudziło poruszenia i obawy wśród komentatorów i ekonomistów.

Konstrukcja i skala drugiej części Tarczy wskazują, że rząd będzie znowu kombinował w finansach publicznych. W tym wehikule planowany jest udział NBP, co też wzbudza spore kontrowersje. Trzeba będzie szukać kompromisu między oczywistymi potrzebami (skutki kryzysu), a skłonnością rządu do finansowego rozmachu i manipulacji finansami publicznymi.

O marekzelinski

Marek Żeliński. Ekonomista z wykształcenia. Zawodowo związany jestem z sektorem bankowym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Opinie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.