Spór o pieniądze Lewandowskiego.

O Robercie Lewandowskim głośno w ostatnich z dniach z kilku powodów. Odebrał od prezydenta Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski i się zaczęło. Było wątki polityczne, środowiskowe (reakcja innych sportowców, a może głównie Marcina Gortata), no i ……ekonomiczny. Tutaj skupię się na wątku ostatnim. Lewicowa działaczka, feministka, Maja Staśko, na facebooku ostro podokuczała R.Lewandowskiemu. Seria wpisów odnosząca się do wynagrodzenia piłkarza i jego drogiego zegarka, wywołała na tyle szeroki oddźwięk, że M.Staśko poszła za ciosem i wczoraj poświęciła Lewandowskiemu kilka kolejnych wpisów. Można odnieść wrażenie, że prowokacja to jej żywioł, ale argumentacja i merytoryczny opis już nie. Mało merytoryki i morze populizmu.

Warto poświęcić chwilę czasu na wymienienie i odniesienie się do zarzutów i ocen, bo są dość charakterystyczne dla lewicowego środowiska. No ale i dlatego, że – i tutaj z M.Staśko możemy się zgodzić – nie ma tematów tabu, czyli rozmawiamy o wszystkim co nas lub naszych bliźnich boli. W tym i o tym, czy słusznie to i moralnie zarabiać niebotycznie dużo, kiedy wokół tyle potrzeb i biedy.

O ile M.Staśko wystawiła poważne pytania, oceny i zarzuty, to ewidentnie nie poradziła sobie z tematem od strony merytorycznej. To ciekawe też, że ludzie pozujący na śmiałych i bezkompromisowych, nie zauważają jak wielu ograniczeniom ulegają w powodu braku wiedzy, pobudek ideowych czy wyczuwaniu tematów tabu własnego środowiska.

Poniżej kilka cytatów z ostatnich kilku wpisów i krótkie odniesienie się do nich. Cytaty pochodzą wpisów na facebooku z 25 marca.

„Jak to się stało, że kopanie piłki dla rozrywki jest wyceniane jako kilkaset razy bardziej wartościowe niż ratowanie ludziom życia? „

Można udawać, że się nie wie, a można prześledzić krok po kroku i wyjaśnić. M.Staśko wybrała formę populistycznego niedokończenia myśli. A stało się bardzo prosto, bo to nie żadna tajemnica. W globalizującym się świecie i  przy ogromnej popularności piłki nożnej, piłkarze czołowych klubów zarabiają bajeczne pieniądze. Z gry, reklam itd. R.Lewandowski podlega znanym zasadom opodatkowania, potwierdzonym przez społeczeństwo w demokratycznych wyborach. Oczywiście są zwolennicy ostrej progresji, no ale by ją wprowadzić muszą w wyborach dać swojej ulubionej partii odpowiednio duży mandat.  W Polsce poglądy zbliżone do głoszonych przez M.Staśko prezentuje partia Razem. Niestety ugrupowanie to cieszy się tak małym poparciem, że nie jest w stanie samodzielnie dostać się do parlamentu. Na szczęście jej liderzy poszli w końcu po rozum do głowy i weszli do koalicji lewicowej, dzięki czemu znaleźli się w sejmie. Mimo to nadal w dość skromnej reprezentacji.  Z wyrokami demokracji należy się pogodzić. I zapewne lepiej by było gdyby M.Staśko przeniosła akcent na merytoryczną dyskusję zamiast populistycznych niedomówień  i zasłaniania merytorycznych braków kiepskimi kpinami.

Można się śmiać i nazywać czyjś sposób zarabiania na życie kopaniem piłki dla rozrywki. Wątpię by to była tylko rozrywka, bo wymaga sporo poświęcenia i wysiłku. Były już państwa i systemy, które próbowały określać jaki zawód jest śmieszny i niepożądany społecznie, a jaki pożądany. Skończyły lub kończą tragicznie. Wypadałoby z tego w końcu wyciągnąć naukę.

Jeżeli w opinii M.Staśko R.Lewandowski zarabia za dużo, to fajnie byłoby poznać pomysł na ograniczenie, który ma szanse realizacji w sejmie. Z zabawą w zarabianie za dużo jest takie ryzyko, że dla jednych R.Lewandowski za dużo zarabia, a dla innych M.Staśko i chętnych do ekonomicznej regulacji jej życie zapewne nie zabraknie. Jak wyżej wspomniałem były i są systemy z ambicją regulacji wynagrodzeń ‘za dużych’, ale okazuje się, że ideolodzy szybko uważają, iż ich te ograniczenia nie dotyczą.

Jest ciekawostką, że przedmiotem krytyki i rozliczeń zarabiania ‘za dużo’ nie są lewicowi europosłowie. To niesamowite jak osoby silnie ideologicznie zaangażowane odruchowo omijają środowiskowych krezusów. Im wolno zarabiać więcej i ich się nie rozlicza.

„…wyceniane jako kilkaset razy bardziej wartościowe niż ratowanie ludziom życia? „

Mechanizm wyceniania piłkarza (ale i piosenkarza czy artysty) jest kompletnie inny. Warto zauważyć, co populistycznie M.Staśko pominęła, że zawody ‘ratowania ludziom życia’ są pochodną innych czynników. R.Lewandowski pieniędzy im nie odbiera. Wycena pracy np. lekarzy i ratowników medycznych jest pochodną decyzji polityków i wybierających ich ludzi. Owszem mamy niskie nakłady na służbę zdrowia, ale to m.in. dlatego, że części Polaków podoba się 500+ i tzw. dudowe. Ostatnie sondaże wskazują, że większość społeczeństwa nie akceptuje podniesienia stawki zdrowotnej. Proponuję więc skierować ostrze krytyki we właściwą stronę. Niestety M.Staśko stanie przed lewicowym problemem odniesienie się do rozdawnictwa uprawianego przez polityków prawicowych. Stąd milczenie feministycznej aktywistki.

„Żaden człowiek nie ,,wypracowuje” kilku milionów miesięcznie. To nie są pieniądze za pracę, bo żaden piłkarz nie pracuje kilkaset razy ciężej niż pielęgniarka – to jest fizycznie i czasowo niemożliwe. To nie jest sprawiedliwe.”

Oj, oj, oj. To już pachnie socjalistycznym populizmem. Byłbym ostrożny z pojęciem praca. Przede wszystkim dlatego, ze zawód piłkarza do łatwych nie należy. Karierę robi tak naprawdę garstka piłkarzy. Cała reszta kończy przygodę z piłką krótko po tym jak zacznie lub w prowincjonalnych klubach naszych czy zagranicznych.

Jeżeli R.Lewandowski generuje wpływy na swoje konto to znaczy, że zarabia. To już ideologiczny problem M.Staśko, że tego nie akceptuje. To jednak nic nie mówi o Lewandowskim, a o lukach w teorii wyznawanej przez M.Staśko.

Ocenianie pracy przez fizyczny wysiłek już w Polsce ćwiczyliśmy. Teraz gonimy tych, którzy nie tracili czasu na takie teorie. Po drugie, jak wyżej wspomniałem, Lewandowski funduszy na wynagrodzenia dla pielęgniarek nie odbiera. Jeżeli kopanie piłki za miliony euro rocznie jest takie proste, to proponuje by w ramach zabawy działacze lewicowi porobili międzynarodowe piłkarskie kariery i wsparli ludzi potrzebujących. Dlaczego tego robią, skoro to takie banalne i można łączyć zabawę z kasą?

„Robert Lewandowski odebrał nagrodę od prezydenta w zegarku o wartości mieszkania. 2021, pandemia, ludzie tracą prace, nie mają na czynsze, kobiety mieszkają ze swoimi oprawcami, czekając latami na mieszkania socjalne. Zegarek. O. Wartości. Mieszkania.”

 Nie sprawdzałem ile kosztuje zegarek. Przyjmijmy, że tyle ile sugeruje M.Staśko. Obawiam się, że gdyby Lewandowski go sprzedał, to będzie tylko na jedno mieszkanie. Czy wobec tego mogę liczyć na to by M.Staśko też – skoro to takie łatwe –  znalazła zawód łączący prostotę i banalność z mnóstwem kasy i pomogła potrzebującym? Czy też prościej jest wskazywać palcem kogoś kto ma oddać kasę. Jeśli nie futbol, to proponuję karierę filmową, artystyczną czy cokolwiek.

Byłby ostrożny z oceną innych ludzi, ich wynagrodzeń i określania zasłużył/nie zasłużył lub co gorsza zabrał innym. M.in. dlatego, że powstaje mieszanina zazdrości, populizmu i wykrzywionej ideologii, która uzasadnia zabieranie innym, ale nie sobie. Sugerowałbym skupić się na rozwiązaniach i dawanie własnego przykładu niż wskazywanie publiczne palcem i tekstem: ty zarabiasz za dużo, oddaj !

O marekzelinski

Marek Żeliński. Ekonomista z wykształcenia. Zawodowo związany jestem z sektorem bankowym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Opinie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.